wtorek, 28 sierpnia 2012

destination Sofia

Już za kilka godzin wsiądę do autobusu w kierunku Bułgarii. Jestem śpiąca, głodna - zaraz będę jadła durum( polski kebab w cieście ;) i piła Ayran...mniammmm
Do przejechania mam jakieś 580km. Tureckie autobusy są bardzooo wygodne, w autobusie napoje, snacki, a jak będę miała szczęśćie to nawet internet :) Inshallah.
Do zobaczenia z Sofii.

Stambuł

Jest 01: 00 w nocy, na dworze gwar jakby w samo południe. Powietrze nie tak cięzkie bo padał deszcz. Patrzę przez okno a tam rozłożyło się stoisko z butami. Z ruchów, jakie wykonuje sprzedawca wyczytuję, że przekonuje, że nie były noszone :).



Zapalając światło zauważyłam, że po moim łóżku chodzi jakiś robak. Może lepiej zamknę okno i nie będę przyciągać światłem z ekranu. Kupiłam dzisiaj bilet nocny na jutro do Bułgarii do Sofii. Na miejscu spotkam się na kawę z dwiema znajomymi. Muszę jeszcze na miejscu kupić bilet do Wiednia. Przed 10 min dostałam potwierdzony nocleg we Wiedniu z Couch Surfing.

Życzę dobrej nocy z nieśpiącego nigdy Stambułu.

sobota, 18 sierpnia 2012

Wylądowałam w Jordani

Zamknęłam za sobą drzwi mojego nowego, przyszłego pokoju. Walizka – oł jakaś ciężka, dziwne jak włożyłam tylko najpotrzebniejsze rzeczy. : ) Już się pożegnałam w domu i idę. Jak zawsze i dzisiaj nie opuszczało mnie szczęście i znajomy podrzucił mnie na sam dworzec. Dobra jeszcze WESTER UNION bo potrzebuję też jakieś pieniądze…wlekę się z moją niebieską walizką rozmiaru medium. Jakieś biuro podróży, arabskie, sprzedają airkatar, airegypt.. – Zamknięte. Pytam naprzeciwko czy wie gdzie jest ta osoba, dostaję odpowiedz na pewno ma przerwę, albo się modli bo jest ramadan. No to myślę, jak się modli to 15 min max mu zajmie i czekam. Doczekałam się, że już nie prowadzą transferów gotówki ( Mimo, że z daleka widać szyld) no tak Welcom to the Middle East Word …

Przy babskich plotkach ze znajomą mało co i nie zdążyłabym na samolot, ale to nie nowość. Zamknęli już bramkę odpraw. Dzięki temu, że Turkish Airlines szczycą się mianem bardzo dobrych to nie było problemu, żebym przeszła odprawę.



Idę i idę i idę do bramki B20 i idę, i idę..
Teraz miejsce, które już online sobie wybrałam, przy oknie, A16.. o ktoś, już siedzi na tym miejscu. Małe ciemnobrązowe oczy patrzą na mnie, no tak to już mam po siedzeniu bo ta mała dziewczynka tak się cieszyła, że może siedzieć przy oknie. Obok mnie siedziała jej mama, lecą do Iranu, też z przesiadką w Istanbule. Dzięki nim podróż prawie 4 godzinna z Hamburga do Istanbul miło przeminęła. Dowiedziałam się dużo o Persji – dawna nazwa. Na koniec dostałam wizytówkę i chęć spotkania po powrocie do Hamburga. Życzliwych ludzi znajdziemy nawet w takim miejscu.






Turkish Airlines oferuje naprawdę smaczne jedzenie. Najpierw orzeszki, potem karta menu i do wyboru 2 dania.


W Istanbule tranzyt. Po tym dłuższym locie coś się źle czuję. Ale przeżyję, ten drugi jest krótszy. Samolot też był lepszy, bezdotykowe monitory lub sterowane wyciąganym pilotem, kilkanaście fimów do wyboru, kilka kanałów radiowych z różną muzyką, gry.

Potem śniadanie i w końcu lądujemy w Ammanie. Temperatura o 2:50 lokalnego czasu 24 stopnie. Stoję przedostatnia do kolejki po wizę. Oczywiście nie przyjmują innych walut, więc stoi sobie mały, szklany, okrągły kantorek gdzie można wymienić waluty na dinary. Wiza 20 JD. Teraz dłuższa kolejka, żeby zapłacić za tę wizę. Mój paszport zapełnił się jeszcze bardziej. Kolejna kolejka to IMIGRATION – tej samej długości co poprzednia.
śniadanie Istanbul - Amman
Celnik: Gdzie zostajesz w Ammanie
Ja: W hotelu
Celnik: Jakim?
Ja: ( uśmiech od ucha do ucha) nie wiem.
Celnik: (zdziwiony)
Ja: nie wiem jaki bo czekają na mnie znajomi, mogę iśc i zapytać
Celnik : Jordańczycy?
Ja: z Libanu

Celnik : ściszył głos i powiedział coś po arabsku do kolegi obok. Proszę, tutaj patrzyć robie zdjęcie( do wyjaśnienia majątki aparat i każdemu robią zdjęcie) – uśmiechnij się…

Podając mój paszport, i mówi – masz ładne oczy.

Ja: uśmiech Thanks…

Może fajnie mieć te niebieskie oczęta i nie wiedzieć w jakim hotelu się zostaje.

Od wyjścia z samolotu do wyjścia z lotnisko zeszło mi z godzinę, I czeka mnie to w przyszłym tygodniu znowu.
Potem odebrali mnie znajomi z Libanu i z Jordanii- przyszły pan młody. Droga do hotelu. Poszliśmy spać o 5.Tego posta piszę o 8 rano z łóżka księżniczki : ) ma 2x2 m i jest tylkkkkoo moje.
Aha na weselu w piątek będzie około 340 osób i jedna osoba z Europy – ja ;)

As salam aleykoum.

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

3 days to Jordan , Jordania



 Hamburg - Istanbul
2600km

A few days ago I decided that I wanted to be a few days in Istanbul. You know how I love this city. My plane from Amman, going through Istanbul. Tickets are very expensive to go by plane, so I made up that I would go to Bulgaria to Sofia, from Sofia to home in Poland, but then I still thought it good to stay in Vienna, because I have never been there... and I have friends there. I found cheap tickets Polish Bus ( Polski bus) http://www.polskibus.com/ for 60 zł it's about 15 euro, from Vienna to Katowice. As it turned out that my colleague from Poznan at the same time will be in Vienna in same time;)
Yesterday I was looking for accommodation - it is time. I know a nice hostel in Istanbul, I was there in December. In the center of Takim - the main pedestrian street. Then I found the same price hostel next to Galata Tower - for 10 euros with breakfast. I say in every case of a dormitory room, or several beds with shared bath, typical backpakers staff. Enough for me, because I want to be outside as much as possible.
Then I came up with that, what I like I can save the hotel is about 30 euros and take advantage of Couch Surfing http://www.couchsurfing.org/ about which I wrote once. Today I received a response from Istanbul, I can be guessted. Perfect. I just need to be earlier in the morning, because Onur-person with whom I spend the time goes to the wedding.He even told that will pick up me from airport.

                                             

Kilka dni temu postanowiłam, że chcę zostać na kilka dni w Istambule. Wiecie jak ja kocham to miasto. Mój samolot z Ammanu i tak leci przez Istanbul. Bilety są już bardzo drogie, żeby wrócić samolotem, więc wymyśliłam, że pojadę do Bułgarii do Sofii, z Sofii do domu, ale potem jeszcze pomyślałam, że fajnie zatrzymać się we Wiedniu-, bo jeszcze nie byłam… a mam tam znajomych. Znalazłam tanie bilety Polski Bus za 60 zł z Wiednia do Katowic. Co się okazało, że moja koleżanka z Poznania w tym samym czasie będzie we Wiedniu.
Wczoraj zaczęłam szukać noclegu – najwyższy czas. Znam fajny hostel w Istambule, byłam w nim w grudni. W samym centrum Takim – głównego deptaka. Potem znalazłam w tej samej cenie hostel obok Galata Tower – Wieży Galata za 10 euro ze śniadaniem. Mówię w każdym wypadku o pokojach typu dormitory, czyli kilkuosobowe z dzieloną łazienką, typowe dla backpakersów. Dla mnie wystarczające, bo chcę być jak najwięcej na zewnątrz.
Potem wymyśliłam, że, po co mi hotel jak mogę zaoszczędzić te około 30 euro i skorzystać z Couch Surfing, o którym już kiedyś pisałam. Dzisiaj dostałam odpowiedz z Istanbulu, że mogę zostać ugoszczona. Perfekt. Muszę tylko być wcześniej rano, bo Onur- osoba, u której będę nocować idzie na wesele.

 MY WAY to home:)

Istanbul (Turkey)  - Sofia ( Bulgaria) - Vienna (Austria)- Katowice (Poland) - home
 2041km


niedziela, 5 sierpnia 2012

piątek, 3 sierpnia 2012

Ticket to Jordan is here / Bilet do Jordani już jest

Zdecydowane…Nie dostałam się na staż w Hamburgu, ale powiem wam kochani, że to mnie jakoś nie zasmuciło. Były dwie decyzje, dwa rozwiązania, co jedno to lepsze…


Decided  ... I did not get the internship in Hamburg, but I'll tell you, dear, that it somehow did not upset me. There were two decisions, two solutions, which both were good… 


Więc sami widzicie, że źle nie było …W głowie to mi już chodziła ta Jordania. Dostałam zaproszenie na wesele Jordańsko- Libańskie. Fajna sprawa. Gdzie mnie znowu nie było.



Długo czekałam, bo aż miesiąc na odpowiedz z praktyki. W zeszłym tygodniu dowiedziałam się, ze nie dostałam miejsca. Od razu zaczęłam szukać lotów do Jordanii a termin, w jakim mam lecieć to zakończenie Ramadanu. Ceny linii lotniczych z kosmosu, jak sprawdzałam jakiś miesiąc temu to bilety były z Niemiec za około 550 euro.
Na wesele, które zostałam zaproszona lecę ze znajomymi z Libanu, obecnie wszyscy mieszkają w Arabii Saudyjskiej. Taki świat mały.
Pierwszy plan był kierunek Amman, potem stwierdzili, że oni do Jordanii cały czas jeżdżą na odpoczynek, więc chcą coś innego i polecimy na kilka dni do Istanbulu. Zaczęłam szukać biletów Hamburg lub Berlin- Istanbul- Amman- Berlin.
Potem stwierdzili, że nie, że lepiej jak ja przylecę do Ammanu i stamtąd wykupimy pakiet, żeby wszyscy byli w tym samym hotelu.
Na nowo szukałam biletu Hamburg-Amman-Hamburg. Ceny biletów codziennie szły do góry o jakieś 100 euro. Zrobiliśmy wstępna rezerwację Turkish Airlines http://www.turkishairlines.com/ ma opcję przyblokowania biletu na kilka dni.
Jak zrobiliśmy rezerwacje, stwierdzili, że, po co polecę do tej Jordanii jak możemy się spotkać w Turcji i że nie w Istambule, bo jednak oni by chcieli sobie odpocząć nad morzem. Wymyślili, że Bodrum będzie odpowiednie. Ręce mi już opadały od szukania w 5 różnych liniach lotniczych biletu.



So you can see that it was'n so bad  ... In my head I already went to the Jordan. I got invited to the wedding Jordanian -Lebanes. A nice thing. Yeah new experience.
I waited a long time, as many months for a response from the practice. Last week, I learned that I did not get places. I immediately started looking for flights to Jordan and the time limit within which I have to fly to the end of Ramadan. Airline prices from space, I checked a month ago that the tickets were from Germany for about 550 euros.
At the wedding, which was invited, I'm going with friends from Lebanon, now all live in Saudi Arabii. Such a small world.
The first plan was the direction of Amman, later claimed that they were to Jordan all the time go, so they want something different and a few days before flying to Istanbul. I started to look for tickets Hamburg or Berlin-Istanbul-Amman-Berlin.
Then he said that no, it's better as I fly to Amman and from there will buy a package that they were all in the same hotel.
The new Hamburg-looking ticket Amman-Hamburg. Ticket prices were going up every day for about 100 euros. We made a preliminary reservation for Turkish Airlines, it has the option pto make a prereservation ticket for a few days.
As we made reservations, found that, after what I recommend to the Jordan as we can to meet in Turkey and that there is in Istanbul, but because they would like to have a rest at the seaside. They thought that Bodrum is a good place for vacation. My hands now fell from the search in 5 different airline ticket.:)

Kilka dni temu zrobiłam rezerwację, dzisiaj już czeka cieplutki bilet na mojej skrzynce mailowej. Cena jest inna niż ta na górze, ale to nic moi znajomi arabowie wiedzieli o tym wyjeździe już z 2 miesiące i jeszcze nie maja biletów. Yellla spokojne życie …
Już się nie mogę doczekać, mama przesyła mi kamerę video żebym mogła się z wami podzielić wrażeniami.

A few days ago I made a reservation, nice and warm  ticket is waiting on my e-mail box. Price is different than the one at the top but money are coming and going ..;) my friends the Arabs know about this trip already 2 months and still do not have tickets. Yellla easy life ...
Already can not wait, my mom sends me a video camera so I can share with you my impression.

                             FLY HIGHHHHH :)


czwartek, 19 lipca 2012

Queen Mary 2 & Queen Elizabeth

W Hamburgu, co tydzień coś się dzieje, to miasto nigdy nie śpi i nie odpoczywa. Znajdujący się tutaj największy port Niemiec dostarcza wiele atrakcji. W Polsce mieszkam na południu, czyli góry, pagórki. Łódź podwodna, statki, żaglowce, transportowce to teraz mój świat. Widząc pierwszy raz łódź podwodną wywołało to we mnie większe emocje niż wieża Eiffel.

W zeszłą niedzielę spotkały się dwie królowe, a chodzi dokładniej o statki pasażerskie Queen Mary 2 i jej mniejsza siostra Queen Elizabeth.

In Hamburg, every week something happens, this city never sleeps and rests. Located in Germany's largest port here provides a wealth of attractions. In Poland, I live in the south, the mountains and hills. Submarine, ships, sailboats, freighters are now my world. Seeing for the first time a submarine caused me more emotional than the Eiffel tower.
Last Sunday met two queens, and more specifically in terms of passenger ship Queen Mary 2 and its smaller sister of Queen Elizabeth.
(…)Queen Mary 2 to największy dotychczas zbudowany liniowiec transatlantycki, mierzący 345 m długości, 41 m szerokości i 72 m wysokości. Zbudowany w stoczni we Francji, posiada 14 pokładów pasażerskich. Budowa zajęła 22 miesiące i szacunkowo pochłonęła około 900 mln $. Statek kursuje 30 razy w roku na trasie Southampton - Nowy Jork.

(...) Queen Mary 2 is the largest ever built transatlantic liner, measuring 345 meters long, 41 meters wide and 72 m in height. Built at the shipyard in France, has 14 passenger decks. Construction took 22 months and is estimated to cost approximately $ 900 million. The ship departs 30 times a year from Southampton - New York
Statek może pomieścić 2620 pasażerów. Na statku pracuje 1253 członków załogi. Pasażerowie mają do dyspozycji teatr i kino na tysiąc widzów, największą pływającą bibliotekę, sześć restauracji, nie licząc barów i kawiarni, oraz dyskotekę i kasyno.

• Gruszka dziobowa Queen Mary 2 została wykonana w Gdańsku przez stocznię Maritim, śruba okrętowa w Elblągu, a obudowy silników gondolowych w odlewni na terenie Zakładów Mechanicznych "Bumar-Labedy" w Gliwicach;

• Queen Mary 2 nosi miano Królewskiego Statku Pocztowego - RMS - Royal Mail Ship;

• Na dziesiątym pokładzie Queen Mary 2 umieszczona jest rzeźba ze szkła pt. Zachód Słońca w Oceanie autorstwa polskiego architekta Tomasza Urbanowicza. Ma ona kształt elipsy (270x90 cm), wygiętej w łuk o promieniu 160 cm.(…) cyt.wikipedia
The ship can accommodate 2620 passengers. The ship crew members working in 1253. Passengers can enjoy the theater and cinema in a thousand spectators, the largest floating library, six restaurants, excluding bars and cafes and a disco and a casino.


• Pear Bow Queen Mary 2 was made by the shipyard in Gdansk, Maritim, in Elblag propeller and engine housing cabins in a foundry in Mechanical Works "Bumar-Łabędy" in Gliwice;

• Queen Mary 2 is called the Royal Postal Ship - RMS - Royal Mail Ship;
• On the tenth aboard Queen Mary 2 is placed a sculpture of glass Fri Sunset in the Ocean by Polish architect Tomasz Urbanowicz. It has the shape of an ellipse (270x90 cm), curved in an arc with a radius of 160 cm. (...) Cyt.wikipedia
 Queen Mary 2 & Landungsbrücken





    Queen Mary 2 Hamburg film

piątek, 13 lipca 2012

Wakacje / Summer

Juz po wakacjach, czy jeszcze dopiero w planach. Spontaniczne? Zastanawiam się czy zostałam stworzona do czekania, mam plany na wakacje Maroko, Jordania, może jeszcze coś mi wpadnie jako pomysł ale muszę czekać na odpowiedź ze stażu. Blokuje mnie to wszystko ale jestem dobrej myśli...


Already after  holiday or just in the plans. Spontaneous? I wonder if I was made ​​to wait, I have plans for the holidays maybe Morocco, Jordan, something I can still fall as an idea but I have to wait for a response from the internship. Blocks everything I do but I'm hopeful...



czwartek, 12 lipca 2012

Couch Surfing

Polecam artykuł na temat podróżowania i spania za darmo. Couch Surfing to naprawdę coś co sama mogę polecić to nie tylko noclegi ale cała społeczność ludzi. Warto.


http://www.couchsurfing.org/home

Artykuł z onet:

Couchsurfing - podróż inna niż wszystkie
(...) Marcin przejechał pół Stanów i kawałek Europy nigdzie nie płacąc za noclegi. Karolina niedawno w swoim domu gościła pewnego Kostarykanina, który do Warszawy wpadł służbowo na kilka dni i przy okazji chciał poznać miasto inne, niż to z przewodników dla turystów. Wszyscy są couchsurferami. To chyba obecnie najmodniejszy model podróżowania. I całkiem opłacalny.

Marcin: - Tylko z pozoru chodzi o darmowy nocleg. To oczywiście ważne, ale dużo ważniejsze jest wzajemne zaufanie, to że ktoś chce ci pokazać swój kawałek świata. Swoje miasto, takim jakie jest naprawdę, a nie jak pokazują je w katalogach turystycznych.

Karolina: - To okazja do poznania kogoś z innej kultury, innego kraju. Kogoś kto ma np. podobną do ciebie pasję. To nie tylko darmowy nocleg, ale też możliwość skorzystania z rady tej drugiej osoby, wskazówek, które pomogą ci poznać obce miasto. To gościnność w pełnym tego słowa znaczeniu.

Marcin i Karolina nie znają się, pochodzą z innych miast, nigdy nie widzieli się na oczy. Są jednak członkami tej samej społeczności, która z podróżowania czerpie pełnymi garściami. Społeczności couchsurferów.

O co tak naprawdę chodzi? W dosłownym znaczeniu o znalezienie wolnej kanapy u kogoś zupełnie obcego, kto mieszka w odległym mieście, które akurat postanowiliśmy odwiedzić podczas naszego pobytu we Francji, Niemczech, Danii, czy gdziekolwiek indziej na świecie.
Mówiąc krótko, chodzi o znalezienie kogoś, kto za darmo cię przenocuje, podczas twojej wakacyjnej podróży. To w sensie dosłownym, ale couchsurfing wychodzi daleko poza te ramy.
Coś więcej niż darmowy nocleg

Wszyscy, którzy zdecydowali się na ten chyba najmodniejszy obecnie model podróżowania mówią, że couchsurfing tylko z pozoru polega na znalezieniu darmowego noclegu. Do tego rzeczywiście wystarczy zalogować się na jednym z kilku zrzeszających społeczność couchsurferów portali, założyć swój profil, wkleić swoje zdjęcie, opowiedzieć kilka zdań o sobie i o tym, co mamy do zaoferowania innym (czyli opisać swoją wolną kanapę).

Później do woli możemy przeczesywać profile innych osób, które oferują kanapę u siebie w domu. Nocleg w ten sposób właściwie można znaleźć wszędzie. Najwięcej couchsurferów jest w Stanach Zjednoczonych i Europie.

Wystarczy jedynie wyszukać miejsce, do którego chcemy pojechać i osobę, która akurat dysponuje wolnym miejscem dla gościa. Z reguły po kilku mejlach możemy się pakować i wyjeżdżać do innego kraju, wiedząc o tym, że prześpimy się u kogoś w domu.

Ale to pakiet podstawowy. Couchsurfing bowiem to idea, która zrzesza nie tyle miłośników taniego podróżowania, co tych, którzy chcą odwiedzane miasto poznać z innej strony, niż ta przedstawiona w przewodnikach dla turystów.

- Właściwie niepisaną zasadą jest, że twój gospodarz oprowadza cię po mieście, pokazuje swoje ulubione miejsca, zabiera na imprezy, czy w zakątki, których będąc zwykłym turystom nigdy byś nie odwiedził. Dzięki temu poznajesz miasto z zupełnie inne perspektywy. Czujesz jego tętno, tak jak jego mieszkańcy - opowiada Marcin Rakowski, student kulturoznawstwa z Wrocławia.

O couchsurfingu Marcin dowiedział się podczas wakacyjnego wyjazdu do pracy w Stanach Zjednoczonych. Przez dwa miesiące pracował w lunaparku, a kolejny miesiąc chciał poświęcić na zwiedzanie Ameryki. Planował trasę i liczył dolary, których tak naprawdę za dużo nie mógł wydać. Znajomi polecili wtedy, żeby założył konto na portalu dla couchsurferów i znalazł wolną kanapę na nocleg.

- Przejechałem w ten sposób kilka stanów. Nigdzie nie miałem problemów z przyjęciem. Z ludźmi, których wtedy poznałem, co prawda nie utrzymuję kontaktu, ale spotkanie ich wiele mi dało. No i złapałem bakcyla szukania wolnych kanap - mówi Marcin.

Wódka na pamiątkę. Lub ptasie mleczko

Oprócz wycieczki po Stanach Zjednoczonych, przejechał w ten sposób też Niemcy i kraje Beneluksu. Gospodarze witali go na lotnisku, przyrządzali lokalne specjały, pokazywali miasto, a kiedy chciał dłużej poleżeć w łóżku, zostawiali mu klucze i szli do pracy.

- Zawsze staram się w jakiś sposób odwdzięczyć za gościnę. Zapraszam do Polski, przywożę ze sobą jakiś upominek. Świetnie w tej roli sprawdza się wódka lub ptasie mleczko. No i dobrze, żeby nasz gospodarz interesował się podobnymi rzeczami, żebyśmy się zwyczajnie nie nudzili ze sobą - radzi Marcin.

Marcin przekonuje, że couchsurfing to bezpieczna forma podróżowania, a bramek bezpieczeństwa jest kilka. Każdy użytkownik jest weryfikowany przy rejestracji na portalu. Administratorzy sprawdzają, czy podał prawdziwe dane personalne i adres.

Na niektórych portalach można się zarejestrować mając poręczenie już aktywnego i sprawdzonego użytkownika. Na wszystkich obowiązuje też system wzajemnych rekomendacji. Wśród nich ze świeczką można szukać tych negatywnych opinii.

Jeśli już się pojawiają jakieś "minusy", to w skrajnych sytuacjach, kiedy np. gospodarz (przez społeczność couchsurferów nazywany hostem) w ostatniej chwili wycofał się z obietnicy noclegu, zostawiając turystów na pastwę losu. (...)







piątek, 6 lipca 2012

Szukanie mieszkania / Searching flat

Życie w Hamburgu
Nowe miejsce, nowe miasto no już nie takie nowe, chcę zmienić pracę, bo tak było w planach jak tu przyjechałam. Zawsze zastanawiałam się jak to jest wyjechać do innego miejsca i zaczynać od zera. Stwierdziłam, że najpierw mieszkanie, bo co dostanę pracę i gdzie będę mieszkać? Nawet jak w pracy ciężko to zawsze lepiej odreagować w 4 kątach.

Z drugiej strony, co, ma się mieszkanie, z które trzeba płacić, ale nie ma się pracy i takie koło zamknięte. Nie chcę mieszkać sama, bo uważam, że bardziej będzie fun jak będę miała współlokatorów, tak jak kiedyś w Turcji, że będziemy czasami gotować razem, dołować się i pocieszać…

Myślałam też, że znalezienie WG, czyli pokoju w mieszkaniu z innymi ludźmi będzie proste, tyle ogłoszeń codziennie przybywało na www.wg-gesucht.de. Od dwóch tygodni szukam, wysyłam zapytanie i co dopiero 3 dni temu czekałam do północy Az pojawia się nowe ogłoszenia i będę pierwsza w kolejce haha. Typowy Polak:) Zadziałało, 2 dni temu dostałam odpowiedź i to jeszcze po angielsku :), że mieszkanie jest dostępne. Moja radość. Skakałam do nieba. Mieszkanie jest w centrum Hamburga w barrdzooo dobrej lokalizacji, gdzie wszędzie daleko do jezior, do centrum, do dzielnicy z arabskim jedzeniem- bardzo ważne, do dzielnicy z imprezami. Jak zaczęłam szukać mieszkania znajomy mówił szukaj na ALTONA i co znalazłam.

Dzisiaj jeszcze dostałam maila, że dostanę zdjęcia, więc już jestem szczęśliwa i wyobrażam sobie moje 4 ściany. Trzymajcie kciuki, żebym już w sierpniu mogła się zastanawiać jak przewieść moje wszystkie klamoty.


Living in Germany

New place, new city no longer so new, I want to change job, because it was so planned as I came here. I always wondered how it is to go to another place and start from the beggining. First to found apartment, because what- I get work and where will I live? Even you have bad day is always better to rest in “ the four corners”.

On the other hand, to have a flat and any job, how to pay, it’s like closed circle. I do not want to live alone, because I think that would be more fun as I had roommates, as once in Turkey, we will sometimes cook together, dig up and cheer ...

I also thought that finding a WG, or room in an apartment with other people is easy, as many were coming on board every day www.wg-gesucht.de. For two weeks I am looking for, send request and at only three days ago, I waited until midnight until the new ads and I'll be first in line haha. Typical Polish :) It worked, 2 days ago I got a reply and this was even in in English. Answer was that housing is available. My joy. I jumped into the sky. The apartment is in the center of Hamburg in verrryy good location, where everywhere is -- not far from the lakes, the center, the area of Arabic food what is very important, to the district of events.

Today I received an email , I'll get pictures, so now I'm happy and I imagine my four walls. Keep your fingers crossed for me in August might be wondering how to transport all my staff. Have a nice day.


wtorek, 3 lipca 2012

Stereotypy

Stereotypy są różne, czasami bolesne, czasami śmieszne, najlepiej jak umiemy się śmiać z naszych słabości i tego, co ludzie myślą, a czasami źle myślą…

Ostatnio jechałam tramwajem podmiejskim, dosiadł się do mnie jakiś mężczyzna, od razu wiedziałam, że pochodzi z jakiegoś arabskiego kraju.

Zagadał coś o przystanek, oczywiście ja nawet nie miałam zielonego pojęcia gdzie to może być…

Od słowa do słowa i pytam skąd jest, on odpowiada
X: Afganistan
(ja się uśmiecham)
X: No wiesz Alkaida, terroryści
(śmieję się)
Ja: To pewnie masz przy sobie jakieś bomby (X się uśmiecha), j jestem z Polski, ale nie martw się, nie ukradnę Ci ich.

Gdyby ktoś usłyszał tą rozmowę to albo by się uśmiał albo pomyśli, że jesteśmy nienormalni.

Opowiedziałam tą rozmowę przyjacielowi – Turkowi i co powiedział, no ja jestem z Turcji a mój wielbłąd jest zaparkowany przed kawiarnią.

W niedziele, przy wspólnej kawie z „moja” niemiecką rodziną opowiedziałam tę historię- ubawili się przy tym. Potem zaczęliśmy porównywać ceny w Polsce i Niemczech, chcę naprawdę, żeby ludzie sobie uświadomili, że Polska dla obcokrajowca może jest tania, ale nie tak do końca dla Polaków.

Kawa tutaj w kawiarni kosztuje 1 euro, szczerze wam powiem nie spotkałam Polsce kawiarni gdzie można kupić kawę za 1 zł. Minimum zarobki w Niemczech to około 7-9 euro, w Polsce 5-7 zł a kawa kosztuje od 4 zł więc policzcie sami ile kaw możemy kupić ;)

Opowiedziałam to i jeden 14-laek powiedział, to nic dziwnego, że w Polsce kradną :D
Wszyscy parsknęli śmiechem… Tak kochani, różne są kraje i powiem wam warto je odwiedzić ;)


środa, 27 czerwca 2012

Rozmowa kwalifikacyjna

Witam was z wietrznego i zimnego Hamburga, gdzie lato chyba zapomniało przyjść...

 
W poniedziałek miałam pierwszą w życiu face to face niemiecką rozmowę kwalifikacyjną. Dwa tygodnie temu wysłałam aplikacje na praktyki do firmy zajmującej się mediami online. Dzisiaj nadszedł ten dzień. Takie miałam plany, że się przygotuję yhymm wczoraj miałam całkiem trudny dzień i nie miałam głowy żeby coś przygotować, uprasowałam tylko koszulę i spódnicę a dzisiaj … zapomniałam, że przełączają nad do innej linii i nie było Internetu. Fajnie.

Żeby być szybciej to stwierdziłam, że pojadę na dworzec na rowerze. Wyobraźcie sobie, biała koszula, kremowa, ołówkowa spódnica, kremowy blezer i wio na rower. Nie powiem, ale skradłam wzrok niejednego przechodnia. W sumie to jest normalne, że tak dużo się jeździ na rowerze ;)

Jak już dojechałam to, co się okazało, że muszę gdzieś ten rower zaparkować, każdy stojący słup koło Banhofa, każde drzewo albo wystający kawałek metalu był obsadzony przez rowery? W końcu zaparkowałam.
W S-bahnie ( miejski tramwaj) wyglądałam, jaki pani z biura, bo jeszcze na szybko czytałam sobie o firmie i jak się wymawia niektóre słowa a ja tu na zwykłe praktyki haha

Ulica z samymi sklepami typu CHANEL, LV, ZARA itd… i ja taka mała Basia. Zaprosili mnie do kuchni, już sobie wyobrażałam jak robię sobie kawę w tym ogromnym, czarnym automacie. Za drzwiami słyszałam, że ktoś rozmawia po hiszpańsku to to, co lubię international people ;) ah rozmarzyłam się. Babeczka bardzo miła, nawet nie miałam stresa mimo tego, że mój język niemiecki nie jest jeszcze taki dobry. Potem mały test… zobaczymy mam dostać odpowiedź, ale już sobie siebie tam wyobrażam, moje biurko, droga do pracy, jeszcze tylko zostało mi poszukać mieszkania, swoich własnych 4 ścian…




Hamburg


czwartek, 14 czerwca 2012

Willkommen in Hamburg

Hamburg, ciekawe, z czym kojarzy wam się to miasto, bo szczerze wam powie mi się nie skojarzyło pierwszy raz z hamburgerem.  Mieszkam tu od marca z małą przerwą i powiem wam cieszę się bardzo. Chciałam wybrać Berlin albo Hamburg, ale będąc na sylwestra w Berlinie stwierdziłam, że to miasto jest za duże, za huczne i w ogóle to wszyscy jadą do Berlina. Może jeszcze kiedyś mnie tu coś przywieje na dłużej, na razie wybrałam Hansa city – HAMBURG.


W sobotę wybrałam się ze znajomymi do Ratusza – Hamburg Rathaus(1886-1897). Miejsce spotkań rządu hamburskiego. Piękny budynek neo-renesansowy, miejsce spotkań. Przed ratuszem plac do odpoczynku, można tu zjeść tradycyjnie curry wurst z frytkami, posiedzieć pogdybać o życiu.


W Ratuszu mieści się więcej pokoi niż w Buckingham Palace a jest to liczba 647. Jest prawdopodobieństwo, że może ich być więcej za nieodkrytymi ścianami. Pokoje, w których byłam zachwycają, zdobione rzeźbami, złoceniami. Ściany pokryte motywami ze skóry z ogromnymi marmurowymi kominkami.

Dowiedziałam się skąd wzięła się nazwa HAMBURG a mianowicie od połączenia dwóch słów niemieckich Hamma + Burg.

Hamma jest to potoczne słowo stosowane do czegoś niesamowitego, wspaniałego a burg to zamek. Czyli WSPANIAŁY ZAMEK. Teraz niestety nie ma tu już zamku, możemy go jedynie spotka na symbolu hamburskim a wierzcie mi trudno go przeoczyć, bo jest po prostu wszędzie.

Zdjęcia zrobione przeze mnie nie jakieś tam artystyczne z Ratusza:)




Widok z okna na plac przed Ratuszem

Symbol Hamburga na zdobieniu ściany








wtorek, 12 czerwca 2012

Euro 2012 Polska-Rosja

Co za emocje , dzisiejszy mecz POLSKA- ROSJA, kibicowałam razem z dziadkiem, u którego mieszkam. Powiem wam, że ubawił mnie ten widok, mimo, że denerwowałam się tak, że aż wyskrobałam sobie dziurę w getrach to kibicowałam zawzięcie. Dziadek przygotował sobie specjalnie krzesło z poduszką i usiadł bliżej telewizora żeby lepiej widzieć. Po golu Polski dziadek klaskał, przy każdym faulu Rosjan dziadek zmarszczył czoło i mówił co to ma być za teatr.Czekał wytrwale, powiedział, że nie pójdzie spać- a jego godzina spania to 21:00 i czekał i zaglądał razem ze mną, czasami nawet bardziej niż ja.

A wiecie co ja robiłam, doskonaliłam swoje umiejętności pracy pod wpływem stresu haha a tak serio to pisałam list motywacyjny w języku angielskim, teraz już wiem że pod presją też umie pracować..



Chciałam wam pokazać zdjęcie jakie pojawiło się dzisiaj w Niemieckiej gazecie. Bardzo mi się podba, kibic Polski w 100%



Tytuł artykułu: Polska nie ma lęku przed Rosją.

Artykuł mówił o gazetach jakie wyszły w Polsce, Smuda jako przywódca. Takie właśnie sprawy powodują konflikty między dwoma narodami. Tabloidy cieszą się sława, a policjanci przychodzą poturbowani do domów.





piątek, 8 czerwca 2012

EURO 2012

Polska Biało-Czerwoni....

Takk to już dzisiaj, cała Polska czeka na otwarcie, na prezentacje kraju, na ten pierwszy ważny mecz. Jestem w Hamburgu (DE) nie wiem czy odległość od kraju, czy po prostu to, że cała Europa tym żyje. Jestem dzisiaj podekscytowana, pełna pozytywnych emocji. Nie obstawiam jednak jakiegoś wyniku. Jestem dumna z Polski, każdy wie jak u nas to wygląda z mobilizacją, organizacją i przede wszystkim kasą. Z tego co czytam w Niemieckich gazetach, widzę komentarze w TV mówi się o nas dobrze, drużyny są zadowolone. Mam nadzieję, że takie duże wydarzenie spotęguje dobry wizerunek naszej ojczyzny, że sprawi, że częściej staniemy się miejscem docelowym dla turystów.

Ah jestem taka dumna.

Przywiozłam do Niemiec flagę, taką dużą 150x90cm wisi na moim balkonie, powiem, że dość dziwne uczucie bo tutaj nie mieszkają Polacy, będzie to jedna jedyna na ulicy. W mieście wczoraj widziałam samochód z Polskimi flagami… jaka znowu byłam dumna.. Od rana mam ubrana koszulkę z orzełkiem, idę potem do sklepu zakupić zestaw kibica – chipsy i colę :D pewnie zwrócę na siebie oczy ludzi, ale mamy być z czego dumni.


Powodzenia i miłej zabawy

niedziela, 27 maja 2012

Jest taki dzień...

 I nadchodzi taki dzień, kiedy w oku kręci się łza, kiedy poraz kolejny otwieram załadowane po brzegi szafy i wyciągam ubrania...kiedy ściągam kolejne książki te bardziej i mniej potrzebne w danym kraju, w danym momencie...

I znowu kolejna zmiana zamieszkania... tym razem Hamburg, to już drugi wyjazd w tym roku. W moim życiu zaszło bardzo wiele zmian od mojego ostatniego posta. Moje życie uległo jakieś degradacji od lutego, takiej degradacji, że nie mogę sama w to uwierzyć, że tak często mnie przytłacza...

Szukam dalej mojego miejsca na ziemi...Kupiłam bilet w jedną stronę, pakuję do walizki kolejne rzeczy, kolejne wspomnienia, kika zdjęć... kolejny nowy krok w moim życiu....


Pozdrawiam

niedziela, 5 lutego 2012

Niesamowitość

Merhaba:)

Już mi się udziela nastrój. Na początek chciałam podziękować za komentarze i maile, fajnie że ktoś to czyta co tu piszę i właśnie to motywuję, jeszcze raz dziękuję.

Powiem wam, że u mnie rzeczy niesamowite dzieją się non stop :) chyba je do siebie przyciągam.
Przedwczoraj przypomniało mi się, że nie mam noclegu na jedną noc w Istanbule, bo będę dzień przed rozpoczęciem projektu. Moja organizacja AEGEE-Europe w tym samym czasie będzie miała pre-event właśnie w Istanbule no i oczywiście Basia musi się z nimi widzieć. Napisałam do koleżanki z Rumuni ta podała nazwę hostelu, w którym wszyscy śpią. Napisałam maila używając maila z google.com nie pisałam, że jestem z Polski a dostałam odpowiedź w języku polskim :), jak mówiłam to mamie to dla niej to nie było dziwne tylko zapytała a to kto tam pracuje?- myślała, że ktoś ze znajomych.
 Pojadę, zobaczę :)

Kupiłam oczywiście Polskie produkty:

Oczywiście będą jeszcze pierogi, ogórki, koreczki śledziowe, smalec i powitanie chlebem i solą:) Jest to dla mnie ważny projekt ponieważ pierwszy raz jestem koordynatorem. Mam nadzieję, że to zaowocuje w mojej dalszej karierze z NGO :)

Dobranoc a ja się zacznę pakować :)

wtorek, 31 stycznia 2012

Orientalna zima

Na dworze zimno jak nie powiem gdzie... rano to mi przy wdychanym powietrzu zamarzł nos. Za tydzień do Istanbulu ( AGAIN :), koleżanki z pracy już się śmieją, że się do mnie nie odzywają za te moje podróże. Ale co ja juz tak mam.

W Istanbule podobno śnieg, ucieszyłam się bo chciałabym zobaczyć Takim w śniegu, Błękitny Meczet z soplami lodu czy Hagie Sophie pod puchem... ale są też tego minusy bo już czytałam, że są odwołane loty. Hmm jakoś mnie to nie dziwi bo zawsze muszą być jakieś przygody jak się gdzieś wybieram. 

Potwierdzając regułę " więcej szczęscia niż rozumu " kupiłam bilet niecały miesiąc temu za uwaga... 381 zł PLL LOT z bagażem 20km posiłkiem na pokładzie i do tego wyborem miejsca w samolocie :D ... reguła potwierdzona.  Dla tych, którym Turcja kojaży się tylko z ciepłem kilka zdjęc :) 
Miłego ogrzewania przy kubku ciepłej herbaty:)
Selamlar


poniedziałek, 16 stycznia 2012

Goodbye 2011, Goodbye 25 years... Welcome 2012

Rok 2011był dla mnie rokiem szczególnym. To właśnie teraz zakończyłam moje ćwierćwiecze bytności na tym świecie. Najlepszy moment aby zrobić rachunek sumienia, podsumować ile się zrobiło i co jeszcze chcę zrobić. Nie będę patrzeć w przeszłość i żalić się , bo wiem że każda rzecz, każde zdarzenie, każda podróż i osoba spotkana chociaż na 5 min w moim życiu, to wszystko miało jakieś znaczeni, wpływ na jedną albo milion innych sytuacji.
Uważam że mając 25 lat mogę podzielić się swoimi przeżyciami z nie jedną osobą, mogę być z siebie dumna że stojąc tu i teraz mogę powiedzieć że  nie siedziałam na tyłku i nie narzekałam na życie(aż tak dużo;), na świat ze jest bee tylko czerpałam z niego i jeszcze dalej czerpać będę.


Mając 25lat




1.      Zwiedziłam 14 krajów.
2.      Leciałam samolotem 35 razy

3.      Przemierzyłam tysiące kilometrów.

4.      Spałam na pustyni w Jordanii, w lesie przy autostradzie koło Barcelony, na podłodze dworca kolejowego w Ventimiglia (południe Włoch), jadłam posiłki z ludźmi różnych kultur, miałam wiele przygód przy przekraczaniu granic: )…

Pustynia Wadi Rum - Jordania
Pustynia Wadi Rum - Jordania
Gdzieś pod Barceloną
5.      Przekwalifikowałam się już na 4 zawody
6.      Rozmawiam w kilku językach co jest naprawdę wyczynem bo pamiętam jak wyglądała nauka języka w szkole
7.      Mieszkałam już kilka razy za granicą
8.      Robię dalej kilka rzeczy na raz : praca, praktyka nauczycielska, studia, organizacja AEGEE

Mogłabym wymieniać jak każdy z was, mniejsze lub większe sprawy. Ale to tylko mój własny rachunek …teraz muszę się bardziej zmobilizować do przeżycia kolejnego ćwierćwiecza i kolejnego…

Ten rok będzie też szczególny, bo to właśnie teraz postanowiłam wiele zmian w moim życiu, zmiany te są w trakcie realizacji lub będą zrealizowane w najbliższych miesiącach:
1.      Skończę studia pedagogiczne o kierunku Nowoczesny Nauczyciel Zawodu ze specjalnością Turystyki
2.      Skończę pracę w obecnej firmie
3.      Skończę praktyki w liceum
4.      Skończę jedną z najważniejszych spraw, ale o niej już wkrótce
5.      Przeprowadzę się jakieś 1000km od domu, odetnę pępowinę
6.      Mam nadzieję, że zacznę to co chciałam już od pewnego czasu robić a mianowicie European Voluntary Sernice EVS,
7.      Jedno z moich marzeń, którymi się mogę z wami podzielić to to, że chcę mieszkać z młodymi ludźmi z różnych krajów,
8.      A teraz przyjemności i to co podróżnicy lubią najbardziej, w tym roku mam nadzieję że będę bardziej skupiona na rozwoju osobistym ale też myślę, że będzie czas na małą podróż bo chciałabym jechać autostopem po Włoszech

                                                                       Wenecja

                                                                              Werona 


I widzieć te małe uliczki raz jeszcze,

I skutery…

I chciałabym skorzystać z ostatniego zaproszenia jakie dostałam do znajomych na Gran Canarie… właśnie potwierdza się reguła więcej szczęścia niż rozumu…
                                                                    Gran Canaria
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...