wtorek, 10 marca 2015

Emigracja 3 rok w Hamburgu

Dokladnie jutro 11 marca kolejna rocznica, nie malzenstwa, nie urodzin ale nowego zycia. Pamietam jak dzis, oznajmilam w domu ze jade do Niemiec, nikt nie chcial wiezyc ze rzucam wszystko i jade w nieznane. Spakowalam moja czerwona torbe, nawet nie do pelna, wgralam kilka piosenek do netbooka. Mama odwiozla mnie na nocny pociag do Zebrzydowic, na dworze bylo bialo, swiezo spadniety snieg nadawal tej chwili specjalnego charakteru. Pozegnalam sie i powiedzialam, mamo nie wiem czy zostane, moze wroce za dwa tygodnie...jutro mija 1095 dzien za granica...

...W Hamburgu mieszkam od 3 lat. Krótko i długo jednocześnie. Gdybym mogła usiąść na kawę z samą sobą sprzed tych kilku lat, oto co bym powiedziała:


1. Nauczysz się wiele o swoim kraju. Będziesz musiała odpowiadać na najróżniejsze pytania: o liczbę mieszkańców, średnie zarobki, geografię, historię, muzykę, system monetarny... Żeby nie wyjść na błazna, będziesz musiała mieć tę wiedzę w jednym palcu.

2. Poznasz dużo różnych ludzi, przez co z cierpliwością nauczysz się odpowiadać stale na te same pytania: Skąd jesteś? Co tu robisz? Jak długo? Jak się tu znalazłaś? Gdzie jest Polska? W końcu będziesz miała tak opanowane odpowiedzi, że bez zająknięcia wszystko wyrecytujesz. To lekcja cierpliwości.

3. Na początku będziesz tęskniła za wszystkim, co polskie, nawet za rzeczami, których nigdy tak naprawdę nie lubiłaś. Będziesz przywozić tony ptasiego mleczka, krówek, kabanosów i innych produktów, których w Polsce właściwie nie dotykałaś. Fakt, że nie możesz czegoś dostać, sprawi, że zapragniesz tego jeszcze bardziej. Potem trochę wyluzujesz.

4. Ugotujesz swoje pierwsze w życiu pierogi. Najprawdopodobniej ruskie, bo te są najłatwiejsze. Potem ugotujesz swoje pierwsze gołąbki, mielone, barszcz, szarlotkę i staniesz się ekspertką od polskiej kuchni.

5. Poznasz ludzi z całego świata, różnych kultur i języków. Będziesz miała znajomych we wszystkich zakątkach globu. Zawsze będziesz miała kogo odwiedzać i kogoś, kto cię przenocuje, kiedy znajdziesz się w nocy na lotnisku na drugim końcu świata.

6. Poznasz ludzi, których inaczej nigdy byś nie poznała. Twoimi najlepszymi przyjaciółmi zostaną ludzie, o których w Polsce powiedziałabyś, że na pewno się nie dogadacie. Sytuacje, w których się znajdziesz, zmienią twoje poglądy i wymagania wobec życia. Przewartościujesz wszystko, o czym do tej pory myślałaś, że jest dla ciebie najważniejsze albo zupełnie nieistotne.

7. Jeśli zwiążesz się z kimś z innego kraju, poznasz wszystkie plusy i minusy tłumaczenia swojej osobowości na inny język. Problemem może być wyrażanie emocji, konkretyzowanie myśli, ale szybko nabierzesz wprawy. Zorientujesz się też, że to ma swoje zalety. W kryzysowej sytuacji zawsze możesz powiedzieć, że czegoś nie zrozumiałaś albo, że nie to miałaś na myśli!

8. Nabierzesz nowych stereotypów i wyzbędziesz się starych. To zadziwiające, jak szybko będziesz się przyzwyczajać i odzwyczajać. Przejmiesz zwyczaje i w jakimś stopniu myślenie kraju, w którym się znajdziesz i ludzi, z którymi się spotkasz.

9. Będziesz tęsknić. Za rodziną, za przyjaciółmi, za jedzeniem, za ulubioną gazetą i programem w radio/telewizji, nawet za narzekaniem.

10. Staniesz się ekspertem w wyszukiwaniu połączeń i lotów. Odbędziesz podróże do domu, które nie przekroczą 24 h. Może będziesz musiała spać na lotnisku, może na dworcu. Spóźnisz się na lot, zgubią twój bagaż, poznasz na wskroś lotniska i żadna podróż nie będzie ci już straszna.

11. Zawsze przyjeżdżając do Polski, będziesz myślała: "Następna walizka będzie lżejsza". Będziesz snuła plany, że do podręcznego weźmiesz już tylko 1, a nie 3 książki, a może nawet tylko gazetę. Nie będziesz chciała stresować się nadbagażem. Nigdy ci się to nie uda.

12. Przy każdej wizycie w Polsce przytyjesz. Nieważne, czy zostaniesz tydzień czy dwa miesiące. Zawsze przytyjesz.

13. Zorientujesz się, że mylą ci się słowa "przyjechać" z "wyjechać" i "wracać" z "jechać". Będziesz mówiła "jadę do domu", zarówno w jedną, jak i drugą stronę. Będziesz "wracać" także w obie strony. "Dom" stanie się pojęciem bardzo względnym.

14. Ciągle będziesz na coś czekać. Przede wszystkim na powrót do Polski. Będziesz czekać i tęsknić, a potem będziesz czekać i tęsknić w drugą stronę. Będziesz czekać, aż ktoś przyjedzie i cię odwiedzi. Ciągłe czekanie i tęsknota. Ale to dobrze, bo fajnie jest na coś czekać.

15. Tym samym będziesz się ciągle z kimś rozstawać. Będzie trudno. Ale dobre jest to, że zawsze ktoś gdzieś będzie na ciebie czekał. Przyjedzie po ciebie na lotnisko i będzie szczęśliwy, że "już wróciłaś".

16. Nauczysz się większego dystansu. Zwłaszcza do rzeczy. Nigdy nie będziesz mogła zabrać ze sobą wszystkiego. Nauczysz się wartościować i pewne rzeczy zostawiać. Nie przywiązywać się za bardzo, bo może znowu będziesz musiała się przeprowadzić. W pewnym sensie wyzwolisz się od rzeczy materialnych.

17. Będziesz musiała się nauczyć także wyzwolenia od ludzi, co jest dużo trudniejsze. Otoczysz się ludźmi różnych narodowości, którzy, tak jak ty, będą jeździć po świecie, pojawiać się i znikać. Nauczysz się żegnać z bliskimi znajomymi i przyjaciółmi. Dowiesz się, że wszystko dzieje się etapami, przychodzi i odchodzi. Będzie ciężko. Każdy zostawi coś w tobie i ty też zostawisz coś w innych. Zobaczysz, że jesteś tu, gdzie jesteś, bo inni też ciebie potrzebują. Jeśli to zrozumiesz, doświadczysz niesamowitych relacji z ludźmi.

18. Zawsze gdzieś cię nie będzie. Nie będzie cię w Polsce, gdzie będą działy się ważne rzeczy. Ominą cię śluby, narodziny dzieci, ważne momenty z życia najbliższych. Będziesz się bała, czy zdążysz wrócić do Polski, żeby spotkać się jeszcze z chorą babcią, dziadkiem, a nawet matką i ojcem (nie mówiąc już o ukochanym psie czy kocie). Najbliżsi będą odnosić sukcesy, kiedy ciebie nie będzie; będą przeżywać porażki, kiedy ciebie nie będzie; będą żyć dalej, kiedy ciebie nie będzie; będą też umierać, a ciebie nie będzie. To chyba będzie najtrudniejsze.

19. Pomimo cierpienia, tęsknoty i wszystkiego złego, co cię spotka, nauczysz się życia w bardzo przyspieszonym tempie. Będziesz silna, będziesz zaradna, będziesz cierpliwa. Może nie wszystko przyjdzie szybko, na pewno nie łatwo, ale w końcu przyjdzie. Będziesz starała się wykorzystać każdą chwilę. Będziesz wszystkim, co cię spotkało i każdym kogo spotkałaś. Będziesz umiała porozumieć się w każdym języku i bez słów. Będziesz lepsza, niż byłaś

20. Po 3 latach powiesz: Nie zamieniłabym mojego życia na żadne inne. 



tekst z :www.wysokieobcasy.pl

sobota, 7 marca 2015

Bananowe ciasteczka w 2 minuty

Moja siostra ostatnio nam dogadza, tym razem przepyszne I łatwe ciasteczka.
Zapraszam na jej bloga.
Hand made by Adorisa

BANANOWE CIASTECZKA na 2 filiżanki (220 ml każda)



Składniki:
1/2 dojrzałego banana 
1 mała łyżeczka soku z cytryny 
1 jajko
1 duża łyżka oleju rzepakowego 
2 duże łyżki maślanki 
50 g brązowego cukru
1 paczuszka cukru waniliowego 
szczypta soli
1 duża łyżka posiekanych niesolonych orzeszków ziemnych 
60 g mąki 
1/4 małej łyżeczki proszku do pieczenia 
szczypta cynamonu 
masło do wysmarowania filiżanek/naczyń żaroodpornych


Banany wraz z sokiem z cytryny rozgniatamy w misce widelcem. Dodajemy jajko i olej. Mieszamy mikserem. Wsypujemy cukier, cukier waniliowy i sól. Następnie dodajemy stopniowo ciągle mieszając mąkę wymieszaną z proszkiem i cynamonem oraz posiekane orzechy.

2 filiżanki lub naczynia żaroodporne smarujemy masłem i wypełniamy ciastem. 

Piec można na dwa sposoby:
- w mikrofalówce przez 2 minuty w 800 W. Tu jest ważne aby filiżanki wkładać pojedynczo i piec tylko po jednym ciasteczku 
- w piekarniku (ważne: używać tylko naczyń żaroodpornych!) rozgrzanym do 180 stopni C przez ok. 25 minut. 

INSTAGRAM Follow me

Mimo, ze nie moge byc obecna na blogu codziennie nowe wiadoosci o mnie na INSTAGRAMIE


basiaesz

https://instagram.com/basiaesz/




Zapraszam :)


piątek, 6 lutego 2015

niedziela, 14 grudnia 2014

KEEP CALM AND WELCOME DECEMBER

                   Grudzień, to chyba mój ulubiony miesiąc. To czas celebrowania. Moje urodziny i imieniny, Mikołaj, Boże Narodzenie, Sylwester. Czas Adwentu, przygotowań, przemyśleń. Odkąd mieszkam w Niemczech to czas bożonarodzeniowych jarmarków tz. Weihnachtsmarkt. Już na koniec listopada każde miasto zaczyna prace nad oświetlaniem. Tysiące małych lampek zawisło na drzewach, budynkach, galeriach handlowych. W dni bez słońca, jakie mamy w Grudniu umila ciepłe światło ozdób. Wieczorami wybieramy się ze znajomymi na kubek grzanego wina Glühwein. 
Uważajcie jednak, bo wino bardzo dobrze się pije i szybko kopie ;)




Grzane wino było już znane w starożytności a jego prekursorem był Conditum Paradoxum.                   

W średniowieczu pito zimne Hypocras, podobne w składzie do dzisiejszego grzanego wina.
Ten zimowy trunek dostał na nowo znaczenia od 1956 r., kiedy Rudolf Kunzmann w swojej winnicy w Augsburgu zmieszał wino z cukrem przyprawami sprzedawał w butelkach, jako grzane wino. W tym czasie cukier był zakazany oraz było to naruszenie właściwości wina. Data ta jednak została uznana za początek grzanego wina.

Sposób przygotowania:
Grzaniec może być z białego lub czerwonego wina, szczerze powiem, że z białego jeszcze nie piłam. Wino ogrzewa się i dodaje przyprawy jak cynamon, goździk, anyż, skórka cytrynowa oraz słodzi posmaku. Przy ogrzewaniu wina temperatura nie powinna przekroczyć 80 °C, co spowodowałoby odparowanie alkoholu oraz zmianę smaku przypraw.

Jeśli nie lubicie alkoholu to jest wersja bez alkoholu Kinderglühwein wersja dla dzieci. Pyszna jest też ciepła czekolada unoszący się w powietrzu zapach karmelizowanych migdałów, lukrowanych jabłek i atmosferę migających światełek. Hamburg stał się jeszcze piękniejszy i jak tu się nie zakochać.


piątek, 28 listopada 2014

Depresja, stres - jak sobie poradzić i przetrwać zimę.

         Jesień, listopad, mgła za oknami szaro buro, ciemno i ponuro. Najlepszy czas, aby dopadła nas depresja i lenistwo. To drugie czasami nie jest takie złe, bo leniuchować czasami każdy lubi. W zeszłym tygodniu miałam okazje uczestniczyć, w najlepszym w moim życiu szkoleniu. Co prawda było to szkolenie    z katastrof lotniczych, ale dostałam dawkę mega energii i bardzo łatwych sposobów na rozładowanie codziennego stresu.  O katastrofach pisać nie będę ani teraz i mam nadzieje, że nigdy w moim życiu, ale trochę o rozumowaniu naszego mózgu i łatwych sposobach na relax.

Krótko o wspaniałym trenerze, który w zawodzie jest juz 36 lat, jako wykładowca, ogromne doświadczenie i jeszcze większe poczucie humoru. 


 W naszym codziennym życiu towarzyszy nam stres ten dobry i ten zły. Ten dobry  to ten, który pozwala nam w normalnym funkcjonowaniu, w orientacji na drodze, we własnej obronie. Kiedy idziemy spać stres ten się likwiduje i wstajemy z pustym workiem gotowym na kolejny stres codzienny. Jeżeli mamy więcej stresu niż ten, to zaczyna się w nas gromadzić. Każda sytuacja stresowa zatrzymuje się w naszym ciele przez 72 godz. Osoby, które maja zawał serca trafiają do szpitala na obserwacje właśnie 72 godzinna, ponieważ czas jest czasem krytycznym, u tych osób występuje kolejny mocniejszy zawał, ale szpitalu można natychmiast zareagować. 

Z takim stresem często sobie nie radzimy. Najgorzej radzącą sobie grupą jest przedział wiekowy 25-35.    Co teraz się pewnie dziwisz, dla mnie to tez było zaskoczenie. Czy zdarza Ci się po pracy w wolnym czasie sprawdzać wiadomości email z biura, dzwonić i rozgrzebywać sprawy z pracy przez telefon? Kontrolować non stop portale społecznościowe? To wszystko, mimo iż tak nam się nie wydaje prowadzi do sytuacji stresowych i odkładanie się złego stresu w naszym organizmie. Ile razy zdarzyło się wam jechać do pracy      i widok wypadku zostający w naszej pamięci. To tez jest sytuacja stresowa dla naszego ciała. Pamiętaj ma skutki na kolejne 72 godz.

Długotrwały stres może spowodować zawał serca, co jeszcze nie jest takie najgorsze, bo mogą nas odratować. Najgorszym skutkiem jest zatrzymanie pracy serca i tu nie pomoże nam juz nic, może to nastąpić w normalny spokojny dzień, nawet, jeśli nie będziemy przeżywać żadnego stresu. Nasz mózg przed tymi najgorszymi skutkami będzie próbował nas ostrzec. Jeśli mamy ból kręgosłupa, nogi, reki ucha tak po prostu, bez powodu to reakcja naszego mózgu na stres. Pytacie jak? A to proste, już wyjaśniam( teraz to jestem mądrzejsza po tym szkoleniu;) Nasz mózg zarejestrował, że kiedyś w dzieciństwie,  czy w późniejszym okresie, kiedy mieliśmy np złamaną rękę, nogę, zapalenie ucha – odpoczywaliśmy, zwalnialiśmy nasz tryb życia. Mądre co.
Powiem ze swojego doświadczenia, miałam 2 tyg. ból kręgosłupa ot tak, bez powodu aż pewnego spokojnego i słonecznego dnia myślałam że dostaje zawał serca. Ból w okolicach serca promieniował do lewej łopatki, nie mogłam oddychać, ruszyć się, nic powiedzieć a z oczu popłynęły mi łzy. Te kilka sekund dało mi do myślenia.

O dobra już nie straszne, to teraz powiem, jakie łatwe sposoby na stres dał nam mądry pan trener.    Według badań na pierwszym miejscu jest spacer z psem. Wiec teraz biegiem do sąsiada, jak nie posiadacie własnego czworonoga i do parku.  Jeśli nie macie psa nie ma się, co martwić. Spacer z samym sobą był o ile się nie mylę na miejscu 7, ale sam pewnie wiesz że tez skuteczny.

https://www.google.com/search?q=spacer&client=firefox-a&hs=qMK&rls=org.mozilla:pl:official&channel=sb&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ei=6Ul4VK29Jau1ygP434HAAQ&ved=0CAgQ_AUoAQ&biw=1280&bih=673#facrc=_&imgdii=_&imgrc=uoBKteyw6EX1wM%253A%3BzNf1seCHpEl8qM%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.majewska-opielka.pl%252Fwp-content%252Fuploads%252F2011%252F11%252Fspacer.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.majewska-opielka.pl%252Fludzie%252Fspacer%252F%3B1061%3B708


Pij dużo wody, wszystko, co jest z nią związane powoduje obniżenie stresu. 

www.balneokosmetyki.pl


Po ciężkim dniu w pracy, spotkaniu.. Po wejściu do domu nie rozmawiaj z nikim, idź prosto do łazienki 20 min prysznic lub 20 min kąpiel. Z siostrą śmiałyśmy się że jak będę miała męża to moje rachunki za wodę będą mega wysokie;). Podczas kąpieli patrz na wodę, baw się nie, słuchać, myśl jak oblewa Twoje ciało.  W chińskich domach maja małe fontanny w właśnie po to, aby się odstresować. Jeśli mieszkasz nad jeziorem, rzeka wykorzystaj ich uspokajające działanie. Zanim zaczniesz się ubierać na spacer doczytaj do końca: D

 

 Dobrym i już pewnie nie raz stosowanym przez Ciebie sposobem jest aktywność fizyczna, joga, sen, słodycze. Karnet na siłownię też już kupiłam, czeka cierpliwie bo dopadło mnie przeziębienie.

 


Miałeś dzisiaj ciężki dzień? Wypij szklankę wody i idź na spacer a potem czeka na Ciebie gorąca kąpiel Powodzenia. 


zszywka.pl 
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...