Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Parma. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Parma. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 stycznia 2010

01.01.2010 Witaj Nowy Roku


Witajcie w nowym roku Jako pierwsza wstałam była to godzina 12. Harmider jaki panował na parterze zwalił; by z nóg każdego z was. Nie wiedziałam od czego zacząć. Niektórzy jeszcze spali gdzie popadnie na kanapach. Jak puściłam na full piosenki Metaliki to każdy gramolił się z łóżka.


Droga do Mediolanu. Pierwszy raz od kilku dni widzieliśmy gdzie przebywaliśmy, w końcu zaświeciło słońce i mgła, która nam towarzyszyła prze kilka dni w końcu opadła ukazując wspaniały widok pagórków, gdzie niegdzie wyłaniał się na stoku malutki domek i latorośl.


Wieczorem każdy był wyczerpany naszym mara tonowym imprezowaniem więc włosi ugotowali pastę i na jednym łóżku 15 osób grało w rożne gry.

środa, 30 grudnia 2009

Parma i niebieski szalik

Poranek co w naszym wypadku była godzina 14J. Każdy ociężale wstał bo ktoś(czytaj jakiś idiota) w kuchni na parterze włączył na maxa piosenki Metaliki. Stijn opowiadał że w nocy byli z Rolando w lesie(kompletnie pijani). Polowali na dzikie świnie. Stijn noc wcześniej narzekał, że ktoś niechcący wylał na niego czerwone wino a ta kurtka(biała) jest oryginalna, strasznie droga i na pewno nie da się tego sprać. Pokazał jak po wyprawie do lasu teraz wygląda, kilogramy błota sprawiły że totalnie zmieniła kolor. Mówił że podczas polowania na uciszali się nawzajem ciiiii ( na cały głos) wyobraźcie sobie wciete 2 osoby. Gdyby tego było mało używali aparatu z fleszem podczas „ polowania” . Stijn wpadł kilka razy do strumyczka .. chyba nie musze opisywać jak wyglądała ta kurtka….

Rano zanim każdy się wykąpał, wyszykował to była godzina 16. Ja namiętnie szukałam mojego nowego Bożonarodzeniowego szalika. Pytałam wszystkich czy go widzieli, podziwiając widok na pagórki zauważyłam coś wciśniętego w błoto na podeście domu. Zgadnijcie… znalazłam szalik …

Po 17 jak na turystów zastało zaczęliśmy zwiedzanie Parmy. Pięknie zdobione kościoły i uliczki mieniące się kolorowymi lampkami i dzwoneczkami bożonarodzeniowymi. Gwar na ulicach mimo niskiej temperatury i małe kafejki przyciągające zapachem świeżo parzonej kawy






A to w skrócie co widizelismy (wikipedia)

Mury obronne z XVI w.;
Piazza Vecchia - plac miejski przy którym znajduje się Palazzo della Ragione zbudowany w latach 1538 - 1554, zaliczany do najstarszych publicznych pałaców we Włoszech. Wewnątrz, w Salone delle Capriate zachowały się cenne freski z okresu od XIV do XVI wieku. Naprzeciwko Palazzo della Ragione znajduje się Palazzo Nuovo, gdzie ma siedzibę jedna z najważniejszych bibliotek historycznych we Włoszech - Biblioteka Angelo Mai;
Piazza del Duomo - plac miejski przy którym znajduje się Capella Colleoni, kaplica zaprojektowana przez Giovanni Antonio Amadeo jako mauzoleum dla rodu Colleoni oraz katedra San Vincenzo o neoklasycystycznej fasadzie;
Basilica di Santa Maria Maggiore, bazylika będąca przykładem lombardzkiego stylu romańskiego. Jest to trójnawowy kościół zbudowany pomiędzy XII a XIV wiekiem. Wejście do kościoła zdobi uskokowy portyk gotycki zwieńczony podwójną loggią z rzeźbami świętych autorstwa G. da Campionego. Wnętrze w stylu barokowym;



W domku piekliśmy kiełbaski. Wygłupy że aż wypaliłam dziury w getrach. Ale to już normalne ze zawsze cos narobię. Śmieszne zdjęcia które po naszym powrocie pojawia się jak zawsze na facebooku, druga strona naszego ja tą której nie znają znajomi z naszych krajów. A potem znowu tysiące postów jak to każdy za kimś tęskni. Ale na to jeszcze mieliśmy czas…

wtorek, 29 grudnia 2009

Parma, parmezan i vino...

Dzisiaj był planowy wyjazd do Parmy, a dokładniej to do miasteczka oddalonego 30km od niej. Parma słynie ze znanej szynki parmeńskiej i jednego z najlepszych serów Parmezanu. Podzieliliśmy się na kilka samochodów. Tiziano kiedyś wspominał że on w życiu nie chce już jechać z Rolando bo jedzie jak szalony i że po ostatnim razie myślał że nie wyjdzie z tego cało. Ku mojemu szczęściu tylko u niego w samochodzie było wolne miejsce, dołączyli jeszcze Beldzy. Drogę przespaliśmy po nocnych harcach. Ja chciałam zrobić zdjęcie śpiącego Stijna a zapomniałam o wyłączeniu lampy błyskowej. Rolando, który jechał jak już wcześniej wspomniałam myślał że złapał go fotoradar. I tylko słyszałam słynne vafanculo…

Po drodze był jeszcze czas na aperitif a potem przed nami ukazywał się nocny pejzaż wzgórz pokrytych kikutami, które latem obrodzą w gęste kiści winogron. Dojeżdżaliśmy po nieutwardzonej ścieżce. Auto kołysało w wszystkie strony. Gdy przed naszymi oczami zobaczyliśmy na uboczu nie oświetlony 2 pietrowy dom- miejce gdzie razem mieliśmy powitać nowy rok.
Każdy entuzjastycznie, szybkim krokiem wszedł do domu przynosząc nowe kilogramy Świerzego błota na brunatna posadzkę. Pierwsza myśl to zimno jakie nas powitało oraz dziesiątki ciem na suficie. Razem było nas 14osób i szybko każdy znalazł coś do roboty. Jedni rąbali drewno do kominków a ja zajęłam się odkurzaczem i zbieraniem ciem. Potem mieliśmy okazje pojechać do gospodarstwa agroturystycznego gdzie czekały na nas regionalne przysmaki. Kilka dań handmade oraz niezliczona ilość domowego wina podawana w butelkach 3 litrowych. Jak to Polacy koleżanka stwierdziała że jak się nie najem to mam pić wino to mi się 20 euro zwróci. Nie ma to jak myślenie polaków. Z kolejną 1,5 litrowa butlą zimnego, czerwonego wina nasze żarty były coraz bardziej śmieszne. I nie obyło się beż zdjęcia w pozie a’la Basia…
Była tam grupa Włochów, z którymi razem próbowaliśmy śpiewać i było nas chyba słychać wioskę dalej. A potem bitwa na śnieżki i teoria jednego z Belgów że oddawanie moczu powoduje ocieplenie klimatu. I tym oto akcentem zakończyliśmy dzień.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...