Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwyczje w Turcji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zwyczje w Turcji. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 grudnia 2010

Wielkie tureckie wesele

01.10.2010

To nie pierwsze tureckie wesele, na którym byłam, ale równie huczne jak to w tej części świata bywa. Edu, jako szef pana młodego musiał sobą coś prezentować. Elegancki garnitur, wyprasowana koszula, krawat. Ja, aby nie odstawać, jako osoba towarzysząca szefa w „małej czarnej” z tym, że długość dobrze skontrolowana.

Zaproszenie w ręce, już jesteśmy spóźnieni, Edu, jako przedstawiciel południowej Europy mówi, że wszystko jest ok., śmiejąc się mówi, że powiemy, że to moja wina.

Wychodzimy z mieszkania, telefon- Juan Carlom dzwoni i pyta, w czym idę, bo jego żona pyta( oni też maja być na weselu a my jesteśmy w drodze i już jesteśmy spóźnieni). Po 40min jazdy okazuje się ze wesele jest na drugim końcu Antalyi, rozbawieni słuchamy i tańczymy w samochodzie słuchając dyskotekowych kawałów- odstresowanie. Jeszcze przystanek na siusiu, gdzie do mojej „małej czarnej” przyczepił się suchorośl a na diamentowe sandałki przykleił liść. Jedziemy dalej. Stres, żeby jak najlepiej wypaść. Jeszcze nigdy nie byłam w tak oficjalnej sytuacji.
Wchodzimy wolno(spóźnienie) na drewniane deptaki, zaczęło się przedstawianie, lekkie przytaknięcie głową Memnum oleum(mi też miło poznać). Impreza na wolnym powietrzu, okrągłe stoły poprzykrywane lekkimi, białymi tiulami. Przekąski weselne, kanareczki, przy każdej dziewczynie mały weselny upominek.














czwartek, 9 kwietnia 2009

Tureckie Wesele

Rano wielki szum w mieszkaniu. Zjechały się wszystkie ciotki, znajome, jeszcze więcej sąsiadów. Wspólne jedzenie i pogawędki. Ceremonia miała miejsce na dużej Sali. Specjalnie przygotowane miejsce dla Pary Młodej , Świadków i kogoś z Urzędu.
Muzyka zaczęła grać, pojawił się specjalny dym i pojawili się przed wielkim tunelem z kwiatów i lekkiego materiału najważniejsi w tym dniu Beata & Mehmet. Wyglądali przepięknie. Potem była przysięga. Szampan aby przypieczętować a potem już wspólne tańce.

Pierwszy raz widziałam taki duży tort. 10cio piętrowy, wwieziony przez kelnerów. Beatka z Mehmetem dużym nożem niby szablą kroili wspólnie robiąc głębokie wcięcie na kolejnym z pięter weselnego tortu.
Kolejno robiono zdjęcia i wręczano prezenty. W Turcji tradycja jest wręczanie Pani Młodej bizuteri ze złota a przede wszystkim złotych bransoletek, które się jej wiesza kolejno na ręce. Na szyji obydwoje mieli cos jak wstęgi do których przyczepiało się tradycyjnie pieniądze.


Obdarowywanie młodej pary prezentami... 



 Czerwona wstążka z pieniędzmi...i Alexandra w japonkach :D
Kolejno po każdych życzeniach przybywała kolejna błyszcząca bransoletka lub banknot. Na Sali weselnej było bardzo dużo gości. Ci zaproszeni a także ci co chcieli zobaczyć, sąsiedzi, znajomi.
Jeszcze raz chcę podziękować Beacie i Mehmetowi, a także całej rodzinie za zaproszenie i ugoszczenie. Pozdrawiam



 

środa, 8 kwietnia 2009

Wieczór Henny

Nasza droga Beatka zaprosiła nas na wieczór henny. Byliśmy spóźnieni bo Fatih wyrabiał paszport na niedzielę(oni to zawsze maja czas). Jakby tego było mało wysiadając z autobusu nadepnął mi na spódnicę i oderwał kilka falban. Już mnie nic nie dziwiło. Na miejscu sami goście nas znaleźli nic dziwnego 3 europejczyków. Zabawa już trwała, tańce i śmiechy. Przywitali nas Głowna para Beata w pięknej czerwonej sukni i elegancki Mehmet a także reszta rodziny i gości. Wszyscy tańczyli. Wniesiono na dużych, srebrnych, metalowych platerach hennę w postaci małych ciemnozielonych kulek z wetkniętymi świeczkami i zimnymi ogniami. Tradycyjny okrzyk i piosenka na znak henny. Ostatniego dnia przed weselem. Każda kobieta miała okazję potańczyć z ogromniastym „talerzem”.
Zapalono więcej światła i wszystkie oczy skupiły się na przyszłej Pani Młodej. Usadzono ją na środku na krześle. W dłoń zawinięto jej henne wraz z jednym kurusem(groszem) co miało symbolizować bogactwo. Całość włożona do woreczka niby rękawiczki w czerwonym kolorze, kolorze szczęścia.
Pani Młodej przykryto lekką czerwoną tkaniną głowę a wtedy Pan Młody rozłamał nad nią kostkę cukru na znak słodkiego życia. Potem były dalej tańce i malowanie nie zamężnym kobietą henną rąk i stóp. Na mojej dłoni znalazła się piękna róża. Jak tradycja to tradycja.
Na no mieliśmy iść do znajomego z Mersin. Ale oczywiście Fatih zapomniał adresu. Nikt nie chciał słuchać, że nie zostajemy u nich. Gościnni jak zawsze Turcy i tym razem przygarnęli nas na noc do domu. Jedno mieszkanie 21 osób. Ja ich po prostu kocham.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...