czwartek, 12 lipca 2012

Couch Surfing

Polecam artykuł na temat podróżowania i spania za darmo. Couch Surfing to naprawdę coś co sama mogę polecić to nie tylko noclegi ale cała społeczność ludzi. Warto.


http://www.couchsurfing.org/home

Artykuł z onet:

Couchsurfing - podróż inna niż wszystkie
(...) Marcin przejechał pół Stanów i kawałek Europy nigdzie nie płacąc za noclegi. Karolina niedawno w swoim domu gościła pewnego Kostarykanina, który do Warszawy wpadł służbowo na kilka dni i przy okazji chciał poznać miasto inne, niż to z przewodników dla turystów. Wszyscy są couchsurferami. To chyba obecnie najmodniejszy model podróżowania. I całkiem opłacalny.

Marcin: - Tylko z pozoru chodzi o darmowy nocleg. To oczywiście ważne, ale dużo ważniejsze jest wzajemne zaufanie, to że ktoś chce ci pokazać swój kawałek świata. Swoje miasto, takim jakie jest naprawdę, a nie jak pokazują je w katalogach turystycznych.

Karolina: - To okazja do poznania kogoś z innej kultury, innego kraju. Kogoś kto ma np. podobną do ciebie pasję. To nie tylko darmowy nocleg, ale też możliwość skorzystania z rady tej drugiej osoby, wskazówek, które pomogą ci poznać obce miasto. To gościnność w pełnym tego słowa znaczeniu.

Marcin i Karolina nie znają się, pochodzą z innych miast, nigdy nie widzieli się na oczy. Są jednak członkami tej samej społeczności, która z podróżowania czerpie pełnymi garściami. Społeczności couchsurferów.

O co tak naprawdę chodzi? W dosłownym znaczeniu o znalezienie wolnej kanapy u kogoś zupełnie obcego, kto mieszka w odległym mieście, które akurat postanowiliśmy odwiedzić podczas naszego pobytu we Francji, Niemczech, Danii, czy gdziekolwiek indziej na świecie.
Mówiąc krótko, chodzi o znalezienie kogoś, kto za darmo cię przenocuje, podczas twojej wakacyjnej podróży. To w sensie dosłownym, ale couchsurfing wychodzi daleko poza te ramy.
Coś więcej niż darmowy nocleg

Wszyscy, którzy zdecydowali się na ten chyba najmodniejszy obecnie model podróżowania mówią, że couchsurfing tylko z pozoru polega na znalezieniu darmowego noclegu. Do tego rzeczywiście wystarczy zalogować się na jednym z kilku zrzeszających społeczność couchsurferów portali, założyć swój profil, wkleić swoje zdjęcie, opowiedzieć kilka zdań o sobie i o tym, co mamy do zaoferowania innym (czyli opisać swoją wolną kanapę).

Później do woli możemy przeczesywać profile innych osób, które oferują kanapę u siebie w domu. Nocleg w ten sposób właściwie można znaleźć wszędzie. Najwięcej couchsurferów jest w Stanach Zjednoczonych i Europie.

Wystarczy jedynie wyszukać miejsce, do którego chcemy pojechać i osobę, która akurat dysponuje wolnym miejscem dla gościa. Z reguły po kilku mejlach możemy się pakować i wyjeżdżać do innego kraju, wiedząc o tym, że prześpimy się u kogoś w domu.

Ale to pakiet podstawowy. Couchsurfing bowiem to idea, która zrzesza nie tyle miłośników taniego podróżowania, co tych, którzy chcą odwiedzane miasto poznać z innej strony, niż ta przedstawiona w przewodnikach dla turystów.

- Właściwie niepisaną zasadą jest, że twój gospodarz oprowadza cię po mieście, pokazuje swoje ulubione miejsca, zabiera na imprezy, czy w zakątki, których będąc zwykłym turystom nigdy byś nie odwiedził. Dzięki temu poznajesz miasto z zupełnie inne perspektywy. Czujesz jego tętno, tak jak jego mieszkańcy - opowiada Marcin Rakowski, student kulturoznawstwa z Wrocławia.

O couchsurfingu Marcin dowiedział się podczas wakacyjnego wyjazdu do pracy w Stanach Zjednoczonych. Przez dwa miesiące pracował w lunaparku, a kolejny miesiąc chciał poświęcić na zwiedzanie Ameryki. Planował trasę i liczył dolary, których tak naprawdę za dużo nie mógł wydać. Znajomi polecili wtedy, żeby założył konto na portalu dla couchsurferów i znalazł wolną kanapę na nocleg.

- Przejechałem w ten sposób kilka stanów. Nigdzie nie miałem problemów z przyjęciem. Z ludźmi, których wtedy poznałem, co prawda nie utrzymuję kontaktu, ale spotkanie ich wiele mi dało. No i złapałem bakcyla szukania wolnych kanap - mówi Marcin.

Wódka na pamiątkę. Lub ptasie mleczko

Oprócz wycieczki po Stanach Zjednoczonych, przejechał w ten sposób też Niemcy i kraje Beneluksu. Gospodarze witali go na lotnisku, przyrządzali lokalne specjały, pokazywali miasto, a kiedy chciał dłużej poleżeć w łóżku, zostawiali mu klucze i szli do pracy.

- Zawsze staram się w jakiś sposób odwdzięczyć za gościnę. Zapraszam do Polski, przywożę ze sobą jakiś upominek. Świetnie w tej roli sprawdza się wódka lub ptasie mleczko. No i dobrze, żeby nasz gospodarz interesował się podobnymi rzeczami, żebyśmy się zwyczajnie nie nudzili ze sobą - radzi Marcin.

Marcin przekonuje, że couchsurfing to bezpieczna forma podróżowania, a bramek bezpieczeństwa jest kilka. Każdy użytkownik jest weryfikowany przy rejestracji na portalu. Administratorzy sprawdzają, czy podał prawdziwe dane personalne i adres.

Na niektórych portalach można się zarejestrować mając poręczenie już aktywnego i sprawdzonego użytkownika. Na wszystkich obowiązuje też system wzajemnych rekomendacji. Wśród nich ze świeczką można szukać tych negatywnych opinii.

Jeśli już się pojawiają jakieś "minusy", to w skrajnych sytuacjach, kiedy np. gospodarz (przez społeczność couchsurferów nazywany hostem) w ostatniej chwili wycofał się z obietnicy noclegu, zostawiając turystów na pastwę losu. (...)







piątek, 6 lipca 2012

Szukanie mieszkania / Searching flat

Życie w Hamburgu
Nowe miejsce, nowe miasto no już nie takie nowe, chcę zmienić pracę, bo tak było w planach jak tu przyjechałam. Zawsze zastanawiałam się jak to jest wyjechać do innego miejsca i zaczynać od zera. Stwierdziłam, że najpierw mieszkanie, bo co dostanę pracę i gdzie będę mieszkać? Nawet jak w pracy ciężko to zawsze lepiej odreagować w 4 kątach.

Z drugiej strony, co, ma się mieszkanie, z które trzeba płacić, ale nie ma się pracy i takie koło zamknięte. Nie chcę mieszkać sama, bo uważam, że bardziej będzie fun jak będę miała współlokatorów, tak jak kiedyś w Turcji, że będziemy czasami gotować razem, dołować się i pocieszać…

Myślałam też, że znalezienie WG, czyli pokoju w mieszkaniu z innymi ludźmi będzie proste, tyle ogłoszeń codziennie przybywało na www.wg-gesucht.de. Od dwóch tygodni szukam, wysyłam zapytanie i co dopiero 3 dni temu czekałam do północy Az pojawia się nowe ogłoszenia i będę pierwsza w kolejce haha. Typowy Polak:) Zadziałało, 2 dni temu dostałam odpowiedź i to jeszcze po angielsku :), że mieszkanie jest dostępne. Moja radość. Skakałam do nieba. Mieszkanie jest w centrum Hamburga w barrdzooo dobrej lokalizacji, gdzie wszędzie daleko do jezior, do centrum, do dzielnicy z arabskim jedzeniem- bardzo ważne, do dzielnicy z imprezami. Jak zaczęłam szukać mieszkania znajomy mówił szukaj na ALTONA i co znalazłam.

Dzisiaj jeszcze dostałam maila, że dostanę zdjęcia, więc już jestem szczęśliwa i wyobrażam sobie moje 4 ściany. Trzymajcie kciuki, żebym już w sierpniu mogła się zastanawiać jak przewieść moje wszystkie klamoty.


Living in Germany

New place, new city no longer so new, I want to change job, because it was so planned as I came here. I always wondered how it is to go to another place and start from the beggining. First to found apartment, because what- I get work and where will I live? Even you have bad day is always better to rest in “ the four corners”.

On the other hand, to have a flat and any job, how to pay, it’s like closed circle. I do not want to live alone, because I think that would be more fun as I had roommates, as once in Turkey, we will sometimes cook together, dig up and cheer ...

I also thought that finding a WG, or room in an apartment with other people is easy, as many were coming on board every day www.wg-gesucht.de. For two weeks I am looking for, send request and at only three days ago, I waited until midnight until the new ads and I'll be first in line haha. Typical Polish :) It worked, 2 days ago I got a reply and this was even in in English. Answer was that housing is available. My joy. I jumped into the sky. The apartment is in the center of Hamburg in verrryy good location, where everywhere is -- not far from the lakes, the center, the area of Arabic food what is very important, to the district of events.

Today I received an email , I'll get pictures, so now I'm happy and I imagine my four walls. Keep your fingers crossed for me in August might be wondering how to transport all my staff. Have a nice day.


wtorek, 3 lipca 2012

Stereotypy

Stereotypy są różne, czasami bolesne, czasami śmieszne, najlepiej jak umiemy się śmiać z naszych słabości i tego, co ludzie myślą, a czasami źle myślą…

Ostatnio jechałam tramwajem podmiejskim, dosiadł się do mnie jakiś mężczyzna, od razu wiedziałam, że pochodzi z jakiegoś arabskiego kraju.

Zagadał coś o przystanek, oczywiście ja nawet nie miałam zielonego pojęcia gdzie to może być…

Od słowa do słowa i pytam skąd jest, on odpowiada
X: Afganistan
(ja się uśmiecham)
X: No wiesz Alkaida, terroryści
(śmieję się)
Ja: To pewnie masz przy sobie jakieś bomby (X się uśmiecha), j jestem z Polski, ale nie martw się, nie ukradnę Ci ich.

Gdyby ktoś usłyszał tą rozmowę to albo by się uśmiał albo pomyśli, że jesteśmy nienormalni.

Opowiedziałam tą rozmowę przyjacielowi – Turkowi i co powiedział, no ja jestem z Turcji a mój wielbłąd jest zaparkowany przed kawiarnią.

W niedziele, przy wspólnej kawie z „moja” niemiecką rodziną opowiedziałam tę historię- ubawili się przy tym. Potem zaczęliśmy porównywać ceny w Polsce i Niemczech, chcę naprawdę, żeby ludzie sobie uświadomili, że Polska dla obcokrajowca może jest tania, ale nie tak do końca dla Polaków.

Kawa tutaj w kawiarni kosztuje 1 euro, szczerze wam powiem nie spotkałam Polsce kawiarni gdzie można kupić kawę za 1 zł. Minimum zarobki w Niemczech to około 7-9 euro, w Polsce 5-7 zł a kawa kosztuje od 4 zł więc policzcie sami ile kaw możemy kupić ;)

Opowiedziałam to i jeden 14-laek powiedział, to nic dziwnego, że w Polsce kradną :D
Wszyscy parsknęli śmiechem… Tak kochani, różne są kraje i powiem wam warto je odwiedzić ;)


środa, 27 czerwca 2012

Rozmowa kwalifikacyjna

Witam was z wietrznego i zimnego Hamburga, gdzie lato chyba zapomniało przyjść...

 
W poniedziałek miałam pierwszą w życiu face to face niemiecką rozmowę kwalifikacyjną. Dwa tygodnie temu wysłałam aplikacje na praktyki do firmy zajmującej się mediami online. Dzisiaj nadszedł ten dzień. Takie miałam plany, że się przygotuję yhymm wczoraj miałam całkiem trudny dzień i nie miałam głowy żeby coś przygotować, uprasowałam tylko koszulę i spódnicę a dzisiaj … zapomniałam, że przełączają nad do innej linii i nie było Internetu. Fajnie.

Żeby być szybciej to stwierdziłam, że pojadę na dworzec na rowerze. Wyobraźcie sobie, biała koszula, kremowa, ołówkowa spódnica, kremowy blezer i wio na rower. Nie powiem, ale skradłam wzrok niejednego przechodnia. W sumie to jest normalne, że tak dużo się jeździ na rowerze ;)

Jak już dojechałam to, co się okazało, że muszę gdzieś ten rower zaparkować, każdy stojący słup koło Banhofa, każde drzewo albo wystający kawałek metalu był obsadzony przez rowery? W końcu zaparkowałam.
W S-bahnie ( miejski tramwaj) wyglądałam, jaki pani z biura, bo jeszcze na szybko czytałam sobie o firmie i jak się wymawia niektóre słowa a ja tu na zwykłe praktyki haha

Ulica z samymi sklepami typu CHANEL, LV, ZARA itd… i ja taka mała Basia. Zaprosili mnie do kuchni, już sobie wyobrażałam jak robię sobie kawę w tym ogromnym, czarnym automacie. Za drzwiami słyszałam, że ktoś rozmawia po hiszpańsku to to, co lubię international people ;) ah rozmarzyłam się. Babeczka bardzo miła, nawet nie miałam stresa mimo tego, że mój język niemiecki nie jest jeszcze taki dobry. Potem mały test… zobaczymy mam dostać odpowiedź, ale już sobie siebie tam wyobrażam, moje biurko, droga do pracy, jeszcze tylko zostało mi poszukać mieszkania, swoich własnych 4 ścian…




Hamburg


czwartek, 14 czerwca 2012

Willkommen in Hamburg

Hamburg, ciekawe, z czym kojarzy wam się to miasto, bo szczerze wam powie mi się nie skojarzyło pierwszy raz z hamburgerem.  Mieszkam tu od marca z małą przerwą i powiem wam cieszę się bardzo. Chciałam wybrać Berlin albo Hamburg, ale będąc na sylwestra w Berlinie stwierdziłam, że to miasto jest za duże, za huczne i w ogóle to wszyscy jadą do Berlina. Może jeszcze kiedyś mnie tu coś przywieje na dłużej, na razie wybrałam Hansa city – HAMBURG.


W sobotę wybrałam się ze znajomymi do Ratusza – Hamburg Rathaus(1886-1897). Miejsce spotkań rządu hamburskiego. Piękny budynek neo-renesansowy, miejsce spotkań. Przed ratuszem plac do odpoczynku, można tu zjeść tradycyjnie curry wurst z frytkami, posiedzieć pogdybać o życiu.


W Ratuszu mieści się więcej pokoi niż w Buckingham Palace a jest to liczba 647. Jest prawdopodobieństwo, że może ich być więcej za nieodkrytymi ścianami. Pokoje, w których byłam zachwycają, zdobione rzeźbami, złoceniami. Ściany pokryte motywami ze skóry z ogromnymi marmurowymi kominkami.

Dowiedziałam się skąd wzięła się nazwa HAMBURG a mianowicie od połączenia dwóch słów niemieckich Hamma + Burg.

Hamma jest to potoczne słowo stosowane do czegoś niesamowitego, wspaniałego a burg to zamek. Czyli WSPANIAŁY ZAMEK. Teraz niestety nie ma tu już zamku, możemy go jedynie spotka na symbolu hamburskim a wierzcie mi trudno go przeoczyć, bo jest po prostu wszędzie.

Zdjęcia zrobione przeze mnie nie jakieś tam artystyczne z Ratusza:)




Widok z okna na plac przed Ratuszem

Symbol Hamburga na zdobieniu ściany








wtorek, 12 czerwca 2012

Euro 2012 Polska-Rosja

Co za emocje , dzisiejszy mecz POLSKA- ROSJA, kibicowałam razem z dziadkiem, u którego mieszkam. Powiem wam, że ubawił mnie ten widok, mimo, że denerwowałam się tak, że aż wyskrobałam sobie dziurę w getrach to kibicowałam zawzięcie. Dziadek przygotował sobie specjalnie krzesło z poduszką i usiadł bliżej telewizora żeby lepiej widzieć. Po golu Polski dziadek klaskał, przy każdym faulu Rosjan dziadek zmarszczył czoło i mówił co to ma być za teatr.Czekał wytrwale, powiedział, że nie pójdzie spać- a jego godzina spania to 21:00 i czekał i zaglądał razem ze mną, czasami nawet bardziej niż ja.

A wiecie co ja robiłam, doskonaliłam swoje umiejętności pracy pod wpływem stresu haha a tak serio to pisałam list motywacyjny w języku angielskim, teraz już wiem że pod presją też umie pracować..



Chciałam wam pokazać zdjęcie jakie pojawiło się dzisiaj w Niemieckiej gazecie. Bardzo mi się podba, kibic Polski w 100%



Tytuł artykułu: Polska nie ma lęku przed Rosją.

Artykuł mówił o gazetach jakie wyszły w Polsce, Smuda jako przywódca. Takie właśnie sprawy powodują konflikty między dwoma narodami. Tabloidy cieszą się sława, a policjanci przychodzą poturbowani do domów.





piątek, 8 czerwca 2012

EURO 2012

Polska Biało-Czerwoni....

Takk to już dzisiaj, cała Polska czeka na otwarcie, na prezentacje kraju, na ten pierwszy ważny mecz. Jestem w Hamburgu (DE) nie wiem czy odległość od kraju, czy po prostu to, że cała Europa tym żyje. Jestem dzisiaj podekscytowana, pełna pozytywnych emocji. Nie obstawiam jednak jakiegoś wyniku. Jestem dumna z Polski, każdy wie jak u nas to wygląda z mobilizacją, organizacją i przede wszystkim kasą. Z tego co czytam w Niemieckich gazetach, widzę komentarze w TV mówi się o nas dobrze, drużyny są zadowolone. Mam nadzieję, że takie duże wydarzenie spotęguje dobry wizerunek naszej ojczyzny, że sprawi, że częściej staniemy się miejscem docelowym dla turystów.

Ah jestem taka dumna.

Przywiozłam do Niemiec flagę, taką dużą 150x90cm wisi na moim balkonie, powiem, że dość dziwne uczucie bo tutaj nie mieszkają Polacy, będzie to jedna jedyna na ulicy. W mieście wczoraj widziałam samochód z Polskimi flagami… jaka znowu byłam dumna.. Od rana mam ubrana koszulkę z orzełkiem, idę potem do sklepu zakupić zestaw kibica – chipsy i colę :D pewnie zwrócę na siebie oczy ludzi, ale mamy być z czego dumni.


Powodzenia i miłej zabawy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...