wtorek, 29 marca 2011

Mezopotamia- Diyarbakir i Mardin


29 marzec 2010




Po wylądowaniu w Diyarbakir i zaczerpnięciu ciepłego wiosennego powietrza w hali poznałam Razwana z Rumuni który tak jak ja i Janies jechał do Mardin. Budziłam niemałe zainteresowanie. Każdy z nas pytał czy ktoś nas odbierze hehe a potem żartowaliśmy że raczej łatwo nas rozpoznać biorąc jeszcze pod uwagę to że byłam jedną przedstawicielka płci pięknej. Ale w końcu ktoś podszedł. Pojechaliśmy na dworzec taxi przy wysiadaniu nasze walizki znajdowały się już na taczce tak dobrze czytacie ogrodowej taczce, która nam miała pomóc zawieść nasze walizeczki parę kroków dalej do autobusu. Droga z Diyarbakir do Mardin trwała około godziny. Przypomnę że kraina to znana pewnie wszystkim Mezopotamia. Żyzne ziemie i pustka dookoła. Co niegdzie widać wioski ogrodzone kamiennym wejściem. Na dworze pełno pyłu i jak to stwierdził Razawan podoba mu się myślenie Turcji jak chcą budować to budują. W autobusie była wymiana zdań na temat różnic Turecko-Polsko-Łotewsko-Rumuńskich i tak zleciała droga aż do naszego celu jakim był Mardin. Tu już na nas czekał koordynator Adnan i dziewczyna z Francji Delphin. To już był 3 dzień bez snu. Zjedliśmy wspólnie śniadanie a potem poznaliśmy jeszcze Mustafę, który przywitał się po polskuJ.
W tym dniu zwiedziliśmy już trochę miasta. To nie była moja pierwsza wizyta tutaj ale chętnie pochodziłam jeszcze raz po uliczkach tego „arabskiego” miasta, gdzie większość mieszkańców jest pochodzenia arabskiego i kurdyjskiego a niewielki odsetek stanowią Turcy. Raz ktos ze znajomych powiedział żartobliwie że tutaj 99,9% to Arabowie i Kurdowie a ta reszta to Turcy czyli armia turecka.





Kupiliśmy typowe dla tego regionu słodycze, durum i ayran i udaliśmy się do hotelu aby odbębnić część oficjalna naszego spotkania. Wieczorem poszliśmy jeszcze raz na miasto aby skosztować tradycyjnej kuchni z Mardin i po tym co napisze nie jedna osoba już nie będzie głodna . Oczywiście była sałatka z pomidorami, ogórkami, cebulą i jak zwykle w Turcji z zieloną naciową pietruszka (offfff) polane pysznym sosem z granatów. Była dolma-farsz z ryżu z mięsem zawinięty w liście winogron wielkości cygar. Köfte w kształcie wrzecion no i najważniejsze jelita faszerowane i faszerowane żołądki tego pierwszego nie tknęłam ale drugie było całkiem jadalne jak nie myślałam ze to skóra z żołądka. Oczywiście na koniec Ayran , Çay-herbata i coś w rodzaju kwaśnego mleka ze zbożem :D .

                               faszerowane żołądki



Wróciliśmy do hotelu z 2 butelkami wina aby zakończyć dzień, ale to że nie mieliśmy korkociągu ale pomysłowego kolegę z Łotwy to otworzyliśmy go łyżeczka a finał był taki ze wszystko było w czerwone kropki I tak w miłej atmosferze posiedzieliśmy do 3:00 .

niedziela, 27 marca 2011

Istanbul i zmiana czasu


Merhaba arkadaslar ,
Tak was dzisiaj powitam po turecku. Przestawiliście już zegarki ?. Do czego zmierzam, nie do przypominania o zmianie czasu ale dokładnie rok temu jak przestawialiśmy w Polsce zegary ja wybierałam się na 5 dni do .. oczywiście Turcji. A to że uciekła nam godzina spowodowało niemałe emocje.
Miałam lecieć sprawdzić czy wszystko jest zapięte na ostatni guzik w związku z wymianą Młodzieży. To Nikt nie chciał lecieć za free do Turcji a ja stałam na samym końcu jako nowy pracownik ale kto jak nie ja miał lecieć J.
Moja misja – przejechanie do Warszawy a motetem samoLOTem  do Stambułu , kolejnym do Diyarbakir …
W domu rumor wstawanie o 3:00 w nocy żeby na czas dojechać do Katowic, szybko szybko… zaspana ale z emocjami bo to 9 miesięcy od ostatniej wizyty w kraju półksiężyca. Po przyjeździe co się okazałao, że z powodu zmiany czasu pociągi już są opóźnione godzinę. Dobra przeżyję, warto… Ale pociąg jadący z Wiednia, Budapesztu, Bratysławy przejeżdżający przez Katowice do Warszawy miał większe opóźnienie, które z minuty na minutę wzrastało. A my czekaliśmy, zaspani z papierowym kubkiem kawy w ręku.
Pociąg spółki Intercity z Wiednia…. Jest opóźniony o 30min…40min…15 min… Pasażerów przepraszamy za powstałe opóźnienie…

Każdy już umiał regułkę na pamięć. Ja tylko zastanawiałam się czy zdążę na godz 12 na lotnisko. Ale to że czuwa nade mną Anioł Stróż, każdy już chyba wie. Była tam dziewczyna , która miała jechać do pracy do Warszawy i zaproponowała mi że zabierze mnie samochodem… Ja to mam serio szczęście. Oddałyśmy bilety. Droga samochodem szybko minęła przy rozmowie jak zwykle o życiu.
Wysadziła mnie gdzieś, nie wiem gdzie bo stolica jest mi totalnie obca. Pytając ludzi gdzie jest lotnisko, spojrzeli na mnie dziwnym wzrokiem, potem na moja małą walizeczkę i pokazali kierunek ale tak po 15 min na nogach stwierdziłam że może lepiej pojechać autobusem. Ktoś miły wytłumaczył, że muszę wysiąść na trzecim przystanku. No dobra.
Rozmowa z kierowcą: Dzień dobry , poproszę bilet normalny na 3 przystanki.
Kierowca odwrócił się, uśmiechnął i odpowiedział cenę(już nie pamiętam) i tutaj bilet na 3 przystanki.
I tak przemierzyłam owe przystanki, jak wysiadłam to w sumie widziałam te lotnisko.. ale był mały problem że  z tej strony co ja wysiadłam można było się dostać tylko samochodem aczkolwiek takiego nie posiadałam, przeszłam jedna stronę, drugą… hmm nie ma wejścia. Ale na szczęście inny dobry człowiek przepościł mnie przez parking hotelu, który znajduje się na lotnisku.
Usiadłam na ławeczce, w końcu odpoczęłam. Obserwowałam pary Polki z Dolce Italiano, zastanawiałam się nad ich życiem, wiecie ja tak lubię wiedzieć jak ktoś żyje gdzieś tam, dlaczego tam jest…
Ale dobra miało być o Turcji J. Leciałam koło godziny 13 (teraz już nie pamiętam) LOT Warszawa – Stambuł lotnisko Ataturka.  Przyleciałam. Wiza. Odbiór bagażu… no ale właśnie go nie ma, gdzie jest mój bagaż. Jakoś specjalnie mnie to nie zaskoczyło, przecież jesteśmy w Turcji. Poszłam do biura rzeczy zgubionych, powiedzieli że mi poszukają ale potem też przyszli inni podróżni tego lotu z tym samym problemem, oni znaleźli na taśmach z Alicante hmhmh no mogło się pomylić Varsav – Alicante …
Kolejny lot na wschód miałam dopiero o 6:00 rano kolejnego dnia. Umówiłam się ze znajomym policjantem z Istanbulu. Przyleciałam, on czekał na lotnisku. Pełny RESPECT, przechodziłam przez inne bramki niż pasażerowie, nie płaciłam za przechowanie bagażu. Miałam okazję poczuć się jak jakiś VIP … fajnie hahah.
Pojechaliśmy na miasto, mój kochany Istanbul… Kochammmmm…Oczywiśćie musiałam od razu zjeść kebab, popić świeżym Ayranem(tureckim jogurtem). Potem cay(turecka herbata) w dawnej osmańskiej zabudowie. W nocy pojechaliśmy na lotnisko. Kolejny lot Istanbul-Diyarbakir(serce wschodniej Turcji).









wtorek, 22 marca 2011

Wiosna

Pierwszy dzień wiosny, ale dlaczego mamy nowy rok 1 stycznia. W środku zimy. Dlaczego nie teraz jak rodzi się nowe życie, wszystko odradza się, budzi…  Już wiem dlaczego bo kalendarz mamy wymyślony przez faceta ;) taki mały żarcik na dzień dobry …

Wiosna napawa nas optymizmem (oprócz tego jak w marcu spada śnieg). Tak sobie pomyślałam, że teraz właśnie każdy budzi się do życia, dostaje nowych sił witalnych. A ja dzisiaj zrobię takie postanowienia noworoczne. Takie co bym chciała w tym roku osiągnąć(nie zdążyłam tego zrobić wcześniej)

Więc tak zeszły rok był rokiem Podróży, sprawdziło się co miesiąc odwiedzałam jakiś inny kraj. Ale w tym roku nie może być inaczej więc życzę sobie więcej Podróży, bardziej ekscytujących, poznania nowych interesujących ludzi i przyjaźni…
To postanowienie już się zaczęło spełniać 1 stycznia bo byłam na Węgrzech w Budapeszcie więc oby tak dalej…
Ale w tym roku jak co roku chcę do Turcji, kraju który mnie totalnie wchłonął, już za prawie tydzień zawitam na Słowacji a potem… CD nastąpi …

Jak prawie każda kobieta chcę zrzucić kochanego ciałka …możecie trzymać kciuki.


Chciałabym być bardziej systematyczna, poukładana i w końcu pisałabym regularnie posty, a mam pomysłów miliotriliony. 

 

Mam nadzieję że w końcu uda mi się samej zrobić projekt międzynarodowy( a dla ciekawych piwom , że już nawet ostatnio byłam na szkoleniu)
… i jeszcze mimo maleńkiej demolki samochodu chciałabym iść w końcu na prawo jazdy i zmotywować się do przygotowania na egzamin z pilota wycieczek.

Zobaczymy co mi z tego wyjdzie. A wy macie jakieś postanowienia…




A teraz śmieszna historyjka z  życia wzięta a dokładnie z mojego domu. Już nie pamiętam kiedy to było ale początek kalendarzowej wiosny, w telewizji trąbili że wiosna się zbliża. Mówili, że wszystko wskazuje że wiosna tuż tuż. Powiedzieli że niedźwiedź się obudził i wyszedł z zimowania…
Mój tata wtedy dodał .. tak niedźwiedziowi się sikać chciało i wyszedł żeby nie nalać a oni że wiosna idzie …A niedźwiedź położył się i spał dalej.

poniedziałek, 21 marca 2011

Newroz Piroz Be, Kurdyjski Nowy Rok

Co może być wspanialszego od  bicia w ogromne bębny, melodia płynąca w całym mieście. Krąg ludzi tańczących, śpiewają razem tworząc wspólnotę, jedyny taki dzień. Dzień kiedy mogą być sobą, mogą swobodnie mówić że są Kurdami.
21 marzec Newroz – Święto Ognia, Nowy Rok to najważniejsze święto dla Kurdów zamieszkujących Turcję, Syrię, Irak, Iran i Armenię.  Liczący ponad 25milionów naród bez własnego państwa.



(…)Newroz jest symbolem walki i oporu dla narodu bez prawa do wolności i pokoju. Newroz to pragnienie Nowego Dnia dla ziemi pogrążonej w ciemnościach od lat. Newroz to karta historii świata ukryta i zamknięta za żelaznymi bramami; księga pisana poświęconą krwią, której karty rozsypane są po zakątkach ziemi, gdzie czysty biały śnieg topnieje w marcu, a żółte jasne słońce Zaroastra na wiosnę zmienia ziemię Medesu w dywany zieleni. Newroz to furia zgładzonych na Ararat, łzy tych, którzy spłonęli w jaskiniach Dersim, spojrzenie zrozpaczonych matek i żon, których mężowie i synowie zawiśli w Mahabad, agonia pięciu tysięcy zaduszonych w Halabcha, ból milionów uchodźców zbiegłych przed gazem. Newroz to pragnienie młodych mężczyzn i kobiet Którzy co dzień giną, by żyć mogli inni. Newroz to powrót do słońca, pokonanie ciemności, nadzieja na jutro w wolnym Kurdystanie.(…)

Sahine Bekire Sorekli (Chahin Baker)

tłum. z ang. Filip Jacobson


Kolorowy tłum tworzy pochód. Kobiety ubrane w barwne stroje, mężczyźni w odświętnych ubraniach. Szalawary i czerono-białe lub czarno-białe arafatki. Tradycja. W powietrzu wirują zielone, żółte, czerwone barwy tworząc barwy Kurdów.
Kurdowie  

Dzisiaj w tak szczególnym dniu dla tych ludzi i my Polacy obchodzimy dla nas szczególny dzień. Tak się zastanawiam czy naprawdę różnimy się od Kurdów. W dniu 21.03 co roku dzieci ze szkoły idą topić Marzannę- symbol zimy poto aby nastał Nowy Dzień, odrodziła się wiosna. To taki sam symbol. W Kurdyjskiej społeczności w tym dniu zapalają duże stosy a my palimy Marzannę… Tak dużo nas dzieli a tak jesteśmy podobni…

I teraz tęsknię za moją kurdyjską rodziną z Suruç za moim aşiretem(rodem). W uszach dalej szumi melodia bębnów, a ramiona same porywają się do ich taktu.

Szczęśliwego Nowego Roku


poniedziałek, 7 marca 2011

Historia pewnej organizacji

W grudniu, kiedy na dworze szaro buro i ponura a życie znudzone wszechobecnym zimnem i wyczerpaniem pod koniec roku znalazłam nową perełkę w moim życiu.
Już od dawna chciałam działać w jakieś organizacji aż do dnia gdy zauważyłam szkolenia z PR, HR, FRJ i tak zaczęła się moja przygoda z AEGEE Europejskim Forum Młodzieży Association des Etats Généraux des Etudiants de l'Europe. Zaaplikowałam na szkolenie, które odbyło się 3-5 grudnia 2010 w Dąbrowie Górniczej – Błędowie.
Spakowałam się , pojechałam. Poznałam jak działa organizacja, czym się zajmują. Zdobyłam dużo wiedzy potrzebnej do zrealizowania różnych projektów.
W dniu moich urodzin a zarazem imienin 4 grudnia była zorganizowana impreza z lat 70tych, każdy przebrany, w luźne dzwony, fantazyjne fryzury. Urodziny spędziłam w gronie 30 nieznanych mi osób, zaśpiewano mi sto lat i złożono życzenia.
Teraz jako członek, z kilkumiesięcznym stażem jestem odpowiedzialna  za Public Relations w projekcie Summer University a także jestem koordynatorem przy projekcie ABSURDALIA. Dzięki organizacji byłam jeszcze na innych szkoleniach, imprezach tematycznych. Byle do przodu. 1-3 kwietnia kolejna podróż do Bratysławy i jeszcze jedna ale ta na razie w planach więc napiszę innym razem, a co potrzymam was w niepewności ale powiem tyle, że już kilkukrotnie śniłam o miejscach. Które zobaczę, o kilometrach, które przeminą …
W ostatnich miesiącach zostałam jeszcze tutorem Erasmusów na mojej uczelni, więc czas wolny pomiędzy zajęciami, które wyliczyłam poświęciłam na zaaklimatyzowanie się zagranicznych studentów
Więc teraz już wiecie co zajmuje mi tyle czasu:
1.     Praca w turystyce 12h na dzień
2.     Studia
3.     Organizacja AEGEE (praca przy kilku projektach)
4.     Praktyka w szkole
5.     Tutor Erasmusów
http://imeneroth.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?2


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...