poniedziałek, 21 marca 2011

Newroz Piroz Be, Kurdyjski Nowy Rok

Co może być wspanialszego od  bicia w ogromne bębny, melodia płynąca w całym mieście. Krąg ludzi tańczących, śpiewają razem tworząc wspólnotę, jedyny taki dzień. Dzień kiedy mogą być sobą, mogą swobodnie mówić że są Kurdami.
21 marzec Newroz – Święto Ognia, Nowy Rok to najważniejsze święto dla Kurdów zamieszkujących Turcję, Syrię, Irak, Iran i Armenię.  Liczący ponad 25milionów naród bez własnego państwa.



(…)Newroz jest symbolem walki i oporu dla narodu bez prawa do wolności i pokoju. Newroz to pragnienie Nowego Dnia dla ziemi pogrążonej w ciemnościach od lat. Newroz to karta historii świata ukryta i zamknięta za żelaznymi bramami; księga pisana poświęconą krwią, której karty rozsypane są po zakątkach ziemi, gdzie czysty biały śnieg topnieje w marcu, a żółte jasne słońce Zaroastra na wiosnę zmienia ziemię Medesu w dywany zieleni. Newroz to furia zgładzonych na Ararat, łzy tych, którzy spłonęli w jaskiniach Dersim, spojrzenie zrozpaczonych matek i żon, których mężowie i synowie zawiśli w Mahabad, agonia pięciu tysięcy zaduszonych w Halabcha, ból milionów uchodźców zbiegłych przed gazem. Newroz to pragnienie młodych mężczyzn i kobiet Którzy co dzień giną, by żyć mogli inni. Newroz to powrót do słońca, pokonanie ciemności, nadzieja na jutro w wolnym Kurdystanie.(…)

Sahine Bekire Sorekli (Chahin Baker)

tłum. z ang. Filip Jacobson


Kolorowy tłum tworzy pochód. Kobiety ubrane w barwne stroje, mężczyźni w odświętnych ubraniach. Szalawary i czerono-białe lub czarno-białe arafatki. Tradycja. W powietrzu wirują zielone, żółte, czerwone barwy tworząc barwy Kurdów.
Kurdowie  

Dzisiaj w tak szczególnym dniu dla tych ludzi i my Polacy obchodzimy dla nas szczególny dzień. Tak się zastanawiam czy naprawdę różnimy się od Kurdów. W dniu 21.03 co roku dzieci ze szkoły idą topić Marzannę- symbol zimy poto aby nastał Nowy Dzień, odrodziła się wiosna. To taki sam symbol. W Kurdyjskiej społeczności w tym dniu zapalają duże stosy a my palimy Marzannę… Tak dużo nas dzieli a tak jesteśmy podobni…

I teraz tęsknię za moją kurdyjską rodziną z Suruç za moim aşiretem(rodem). W uszach dalej szumi melodia bębnów, a ramiona same porywają się do ich taktu.

Szczęśliwego Nowego Roku


poniedziałek, 7 marca 2011

Historia pewnej organizacji

W grudniu, kiedy na dworze szaro buro i ponura a życie znudzone wszechobecnym zimnem i wyczerpaniem pod koniec roku znalazłam nową perełkę w moim życiu.
Już od dawna chciałam działać w jakieś organizacji aż do dnia gdy zauważyłam szkolenia z PR, HR, FRJ i tak zaczęła się moja przygoda z AEGEE Europejskim Forum Młodzieży Association des Etats Généraux des Etudiants de l'Europe. Zaaplikowałam na szkolenie, które odbyło się 3-5 grudnia 2010 w Dąbrowie Górniczej – Błędowie.
Spakowałam się , pojechałam. Poznałam jak działa organizacja, czym się zajmują. Zdobyłam dużo wiedzy potrzebnej do zrealizowania różnych projektów.
W dniu moich urodzin a zarazem imienin 4 grudnia była zorganizowana impreza z lat 70tych, każdy przebrany, w luźne dzwony, fantazyjne fryzury. Urodziny spędziłam w gronie 30 nieznanych mi osób, zaśpiewano mi sto lat i złożono życzenia.
Teraz jako członek, z kilkumiesięcznym stażem jestem odpowiedzialna  za Public Relations w projekcie Summer University a także jestem koordynatorem przy projekcie ABSURDALIA. Dzięki organizacji byłam jeszcze na innych szkoleniach, imprezach tematycznych. Byle do przodu. 1-3 kwietnia kolejna podróż do Bratysławy i jeszcze jedna ale ta na razie w planach więc napiszę innym razem, a co potrzymam was w niepewności ale powiem tyle, że już kilkukrotnie śniłam o miejscach. Które zobaczę, o kilometrach, które przeminą …
W ostatnich miesiącach zostałam jeszcze tutorem Erasmusów na mojej uczelni, więc czas wolny pomiędzy zajęciami, które wyliczyłam poświęciłam na zaaklimatyzowanie się zagranicznych studentów
Więc teraz już wiecie co zajmuje mi tyle czasu:
1.     Praca w turystyce 12h na dzień
2.     Studia
3.     Organizacja AEGEE (praca przy kilku projektach)
4.     Praktyka w szkole
5.     Tutor Erasmusów
http://imeneroth.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?2


czwartek, 24 lutego 2011

Aloha HAWAII

Tak rzadko tu bywam, bo jestem człowiekiem ciągle goniącym za czymś. Cierpię na chroniczny brak czasu. Chcę pięknie pisać na blogu ale jak już coś zapomnę to kolejnych rzeczy też nie robię. Nie powiem, że się poprawię bo kto wie jak będzie.
Mam tylko taką skrytą nadzieję, że napiszę co się działo a działo się naprawdę wiele.
A teraz z czego wywodzi się tytuł posta. Moi drodzy od 3 miesięcy należe do organizacji pozarządowej(jedno z moich marzeń- ale o tym w innym poście) i utro właśnie tematyczna zabawa karnawałowa.

Jeśli ktoś chętny to zapraszam do Katowic...

ALOHA.....
 

poniedziałek, 21 lutego 2011

Wiza Turecka

(...) Na podstawie pisma Ambasady Republiki Turcji w Warszawie (znak: 2011/Varsovia BE/1309) z dnia 17 lutego 2011 r. do Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP informujemy, że w rezultacie dwustronnych konsultacji konsularnych pomiędzy delegacjami MSZ Polski i Turcji przeprowadzonych w Ankarze dn. 26 stycznia 2011 r., Turcja przychyliła się do wniosku  strony polskiej o przedłużenie ważności wiz wielokrotnego wjazdu do Turcji dla posiadaczy paszportów wydanych przez Rzeczpospolitą Polską.
Począwszy od dn. 1 marca 2011 r. stemple wizowe zakupione na granicy Republiki Republiki Turcji zachowują ważność   przez okres 60 dni, z dopuszczalnym okresem pobytu w Turcji wynoszącym 90 dni.  Koszt wizy pozostaje na niezmienionym poziomie 20 USD / 15 Euro.(...)
Tekst pochodzi ze strony Ambasady Tureckiej 
http://ankara.trade.gov.pl/pl/aktualnosci/article/a,14745,.html

czwartek, 17 lutego 2011

Kawa po turecku

W te jeszcze dość zimne, ospałe dni mam dla was coś wyszukanego. Nic nie pomaga mi w przezwyciężeniu wroga nazywanym dalej senność, jak kawa.
To że kocham Turcję, że wypiłam już nie jedną prawdziwą turecką "kahve" parzoną w prawdziwym "cezve" to i z wami podzielę się sekretem jej przyrządzenia.
Kawa w Turcji stanowi bardzo ważną część ich kultury. Nasza kawa turecka nie umywa się do tej 100% :).
Historia kawy sięga czasów Imperium Ottomańskiego, parzona do dzisiaj i podawana w małych kolorowych filiżaneczkach.


Jak przyrządzić kawę w domu
Potrzebne są:
  • zimna woda
  • tygielek do kawy lub rondelek
  • drobno mielona, świeżo palona kawa
  • cukier
  • filiżanki

(...)Wlej do tygielka wodę. Odmierz jedną filiżankę wody na każdą porcję kawy, którą chcesz zrobić i dodaj jeszcze pół filiżanki ekstra. Dla najlepszych rezultatów woda musi być zimna.
Odmierz odpowiednią ilość drobno mielonej, świeżo palonej kawy (najlepiej tureckiej) - jedną łyżeczka na każdą filiżankę wody.
Odmierz odpowiednią ilość cukru – na każde dwie łyżeczki kawy powinna przypadać łyżeczka cukru. Cukier musisz dodać podczas parzenia, ponieważ posłodzenie zaparzonej już kawy zupełnie zmieni jej smak.
Postaw tygielek na małym ogniu. Gotuj kawę, do czasu aż zacznie się pienić.
Przelej kawę do filiżanek, napełniając każdą z nich w jednej trzeciej, żeby zostawić odpowiednio dużo miejsca na pianę, bez której kawa po turecku traci swój smak.
Resztę kawy postaw z powrotem na małym ogniu i poczekaj, aż ponownie się spieni. Moc kawy zależy od tego, ile razy będziemy ją parzyć.
Przelej resztę kawy do filiżanek i poczekaj, aż fusy opadną na dno. Pamiętaj, żeby nie mieszać kawy!
Nigdy nie dodawaj do kawy tureckiej mleka lub śmietanki.
Afiyet olsun…

info z http://www.tipy.pl/artykul_2708,jak-parzyc-kawe-po-turecku.html
 
Po wypiciu tureckiej kawy Turczynki wróżą sobie z fusów. Przechylają filiżankę na druga stronę i stawiają na talerzyku. Po chwili już widzą swoją przyszłość:) 

Każda kobieta jest gotowa do małżeństwa dopiero gdy umie parzyć dobrze kawę, tz jeśli kawa składa się z samej piany... więc próbować dziewczyny próbować... :)

wtorek, 18 stycznia 2011

Postanowienie

Stwierdzenie na dzisiaj :
...Ja chcę podróżować tak na 100% z plecakiem, poznawać ludzi, kultury i pstrykać fotki...

środa, 1 grudnia 2010

Wielkie tureckie wesele

01.10.2010

To nie pierwsze tureckie wesele, na którym byłam, ale równie huczne jak to w tej części świata bywa. Edu, jako szef pana młodego musiał sobą coś prezentować. Elegancki garnitur, wyprasowana koszula, krawat. Ja, aby nie odstawać, jako osoba towarzysząca szefa w „małej czarnej” z tym, że długość dobrze skontrolowana.

Zaproszenie w ręce, już jesteśmy spóźnieni, Edu, jako przedstawiciel południowej Europy mówi, że wszystko jest ok., śmiejąc się mówi, że powiemy, że to moja wina.

Wychodzimy z mieszkania, telefon- Juan Carlom dzwoni i pyta, w czym idę, bo jego żona pyta( oni też maja być na weselu a my jesteśmy w drodze i już jesteśmy spóźnieni). Po 40min jazdy okazuje się ze wesele jest na drugim końcu Antalyi, rozbawieni słuchamy i tańczymy w samochodzie słuchając dyskotekowych kawałów- odstresowanie. Jeszcze przystanek na siusiu, gdzie do mojej „małej czarnej” przyczepił się suchorośl a na diamentowe sandałki przykleił liść. Jedziemy dalej. Stres, żeby jak najlepiej wypaść. Jeszcze nigdy nie byłam w tak oficjalnej sytuacji.
Wchodzimy wolno(spóźnienie) na drewniane deptaki, zaczęło się przedstawianie, lekkie przytaknięcie głową Memnum oleum(mi też miło poznać). Impreza na wolnym powietrzu, okrągłe stoły poprzykrywane lekkimi, białymi tiulami. Przekąski weselne, kanareczki, przy każdej dziewczynie mały weselny upominek.














Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...